Z Karoliną Cwaliną z Sexy zaczyna się w głowie spotkałyśmy się niedługo po olimpiadzie w Rio. Zanim zdążyłam powiedzieć jej, że chcę tym razem pogadać o kobietach, bo nasz nowy temat redakcyjny „Być kobietą dzisiaj”, bo dziewczyny rosną w siłę, ona jak zwykle wystrzeliła pierwsza: „przeżywamy dziwny czas, faceci czują się gorsi, faceci czują się słabsi, dochodzi do rozwodów, bo kobieta więcej zarabia, jest silniejsza… I patrz jak kobiety wymiotły w Rio”. „Właśnie o tym chciałam dzisiaj rozmawiać” – powiedziałam. Spojrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy serdecznym śmiechem. 

No to co z tymi kobietami?

Wiesz co, powiem jeszcze o tych mężczyznach. Są, kurczę, potrzebni. Są takie dziedziny, w których wiodą prym. A jednak… Sport to taka męska domena, w potocznym myśleniu. A tu nagle, na igrzyskach w Rio, dziewczyny pokazały, jaką mają moc, to do nich należały te igrzyska. U sportowca bardzo ważną rolę odgrywa głowa. Kondycja fizyczna to jedno, a dwa, choć na pozycji numer jeden, jest właśnie wytrzymałość psychiczna. Zauważ, co się stało z Pawłem Fajdkiem, młociarzem. Nie wytrzymał psychicznie. Tymczasem Anita Włodarczyk w tej samej dyscyplinie wywalczyła dla nas złoto. Dała radę pod każdym względem. Pytanie, czy ma lepszą psychikę?

 

Psychika – sprawa wydawałoby się indywidualna. Jednak często, ślepo podążając za stereotypami, uważamy, że to kobiety mają słabszą psychikę, są bardziej emocjonalne, niestabilne, histeryczki takie, nie? Z drugiej strony, dziewczynkom pozwala się na te emocje od dziecka, kiedy chłopcom mówi się: nie płacz, bądź twardy, a co za tym idzie – wyłącza się im emocje.

Widziałaś na Facebooku mój post?

 

Ten o waginie?

Tak, ten: „Dlaczego ludzie mówią: miej jaja? Jaja są słabe, wrażliwe. Miej waginę”. (śmiech)

 

No dobra, zostawmy walkę płci, ten cały dualizm płciowy. Jakie te dziewczyny, kobiety są? Faktycznie takie silne, działające, solidarne? Jakie są twoje klientki, które przychodzą do ciebie po pomoc, aby osiągnąć swoje cele? Pokazują, że „nie bądź babą”, „nie biegaj jak dziewczyna” nie mają już racji bytu?

Powiem ci jak jest. Oczywiście różnie. Patrząc na Warszawę, można zaobserwować , że powstaje dużo kobiecych inicjatyw, my kobiety lubimy spędzać czas razem. Nawet organizowany przeze mnie wyjazd na Bali pokazuje, że kobiety chcą spędzać czas w swoim towarzystwie, wzajemnie się motywują, rozumieją, wymieniają dobrą energią, girl power, wiadomo. Więc kobieca współpraca naprawdę świetnie się udaje. Ale to się dzieje, jeśli kobiety się lubią, dogadują. Jednak kiedy się nie znoszą, to są dla siebie największymi wrogami. Jak widzisz policjantkę, która podchodzi do twojego samochodu, to wiesz, że będzie mandat, nie ma przebacz.

 

Może to kwestia tego, że chcemy być twarde, bezkompromisowe jak mężczyźni wciąż? Takie zero-jedynkowe?

Wydaje mi się, że musi być po naszemu po prostu. Poza tym popatrz, co się dzieje z kobietami po rozwodach, po zdradach, co robią? Uprzykrzają facetowi życie – oczywiście, nie mówię, że wszystkie. Są takie, które mimo wszystko nie skrzywdzą nikogo, nie odpłacają wet za wet. Są jednak takie, które mają potrzebę odwetu w sobie. Nie chcę generalizować, ale w takim życiu codziennym to facet prędzej powie: odpuść. Facet zrobi swoje i idzie dalej, jest bardziej zdyscyplinowany. A kobieta np. spróbuje miliona diet, a facet konsekwentnie będzie jadł codziennie kurczaka z ryżem czy sałatkę, w zależności, co chce osiągnąć i do tego doprowadza. Jednak kobiety szybciej działają. Teraz mam taki cykl warsztatów „Korpomama”, na których udowadniam, że młoda mama to kobieta, która ma jak nikt inny świetny zmysł do zarządzania czasem. Może nie jest tak ryzykancka jak kiedyś, ale jednak ogarnia pracę, dom, męża, dziecko.

 

Z drugiej strony coraz więcej z nas wie już, że nie musimy ulegać tej presji, że trzeba ogarnąć wszystko, że w każdej dziedzinie musimy być świetne.

To zależy. Bo taka perfekcjonistka nie odpuści. I to jest problem, ale trochę inny. Udzielałam ostatnio wywiadu o tym, czy kobiety mają naprawdę trudniej niż mężczyźni. Wrzuciłam link do niego na Linkedin i jakaś kobieta skomentowała, że ten artykuł jest zbyt optymistyczny, bo nie jest łatwo, że to i tak zawsze wszystko spada na kobietę. Chore dziecko – my z nim zwykle zostajemy.

 

Czyli jednak wciąż nie możemy odpuścić…

Hmm, może tak jest właśnie ze sportem. Jeśli kobieta się zaweźmie, to nie ma na nią mocnych. Jeśli ona się psychicznie odpowiednio nastawi, to da radę. Moja babcia, która jest psychiatrą, powiedziała mi ostatnio, że obecnie więcej problemów psychicznych mają właśnie faceci.

 

Kiedyś, kiedy patriarchat był zdecydowanie mocniej osadzony, to faceci – niezależnie od tego, czy mocni, czy słabi, niezależnie od charakteru – z racji bycia facetem mieli przewagę, czuli się lepsi.

Co się więc stało, że kobiety zaczęły być takie silne? Nie, kobiety zawsze były silne, ogarnięte, tylko teraz jest to bardziej widoczne, dają w pełni ujście swojej sile, mają pole do popisu, mają głos. Czy to w domu, czy w pracy, są widoczne, są wzorem dla innych kobiet, przeciwwagą dla mężczyzn. No i jak to mówią, że za każdym wielki mężczyzną stoi kobieta.

 

Mówimy o domu, karierze, a co z takimi bardziej osobistymi dla kobiet sprawami, jak na przykład ciało, samoakceptacja, lubienie siebie? Bo czy te działania nasze nie przysłaniają czasem naszych takich osobistych problemów?

Pracując z kobietami, wiem, że te poświęcające się totalnie pracy, jakieś działaczki, prywatnie są często zdewastowane, nie dbają o siebie same: ciało, psychikę, samopoczucie. Łatwiej pracować nad czymś takim, jak kariera, co jest bardziej wymierne niż praca nad sobą samym. Jednak praca nad sobą jest o tyle ciężka, że trudno nam odpowiedzieć sobie na pytanie, czego my chcemy, jakie mamy wobec siebie wymagania. A to jest podstawa. Łatwiej sobie wyznaczyć cel w życiu zawodowym. Jasno sprecyzowany cel, którego się trzymamy, to już połowa sukcesu. A nam te cele się zmieniają lub dochodzą kolejne, bo chcemy więcej i więcej. Nie cieszymy się osiągnięciami, tym co tu i teraz. To jest nasz największy problem. Wieczne niezadowolenie, gonienie. Wybrzydzanie, szukanie księcia z bajki. Odkładanie ważnych spraw, bo jutro będę ładniejsza, szczuplejsza, mądrzejsza. Tu i teraz jestem najlepsza. I jak sobie odpowiem, czego chcę, to mogę to osiągnąć. I nie: chociaż jestem dziewczyną, ale bo: jestem dziewczyną.

 

Karolina Cwalina – Professional Certified Coach w ICF - PCC ICF. Absolwentka Wydziału Prawa oraz Studiów Podyplomowych „Coaching Profesjonalny” na Akademii Leona Koźmińskiego a także „The Art and Science of Coaching” na Erickson International College akredytowanego w Polsce przez Wszechnicę Uniwersytetu Jagiellońskiego. Członek International Coach Federation (ICF). Specjalizuje się w obszarach zarządzania oraz organizacji czasu.

Założycielka firmy szkoleniowo-coachingowej oraz autorka programu dla kobiet „Sexy zaczyna się w głowie”, który oferuje szeroki program warsztatowo-szkoleniowy. Specjalista w zakresie prowadzenia life coachingu, który wpływa na podniesienie jakości stylu życia. Na swoim koncie posiada wiele sukcesów w pracy zarówno z jednostkami indywidualnymi, jak i podczas przeprowadzonych warsztatów motywacyjnych w wielu firmach oraz wystąpieniach publicznych. Współautorka artykułu „Prawne uwarunkowania Coachingu” opublikowanego w Coaching Review nr 1/2013. W 2015 roku rozpoczęła współpracę w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Białymstoku na kierunku MBA. Specjalizuje się w pełnowymiarowym diagnozowaniu kompetencji pracowników: zarządzanie czasem, organizacja, wiara we własne możliwości, praca w zespole (team coaching), motywacja, wytrwałość. 

3 rozmowa cwalina felieton 

Fot. materiały prasowe