„Matka chrzestna fast fashion” to tytuł, jaki po latach swojej działalności w świecie mody otrzymała nasza rodaczka, która zdobyła serca swingującego Londynu lat 60. za sprawą swojej marki – Biby.

Sobotnie popołudnie, jesień, w Warszawie pada deszcz. Pogoda jest typowo angielska. Ważne jest też to, że jestem w centrum handlowym i skończyłem swoiste tournee po sieciowych butikach, w których kolekcje przełożone z światowych wybiegów na komercyjne realia sprzedają się w zastraszającym tempie. Na dzisiaj kończę zakupowy maraton, siadam w jednej z kawiarni i spoglądając na swoje zakupy, zastanawiam się, jakby mógł wyglądać mój dzisiejszy dzień i dzień milionów innych ludzi na całym świecie, gdyby nie Barbara Hulanicki i jej Biba?

Urodziła się w Warszawie 8 grudnia 1936 roku. Była jedną z trzech córek Wiktorii i Witolda Hulanickich. Ojcem chrzestnym Barbary został Edward Śmigły-Rydz. Witold Hulanicki był polskim dyplomatą. W latach 1936-1939 pełnił funkcję konsula generalnego w Jerozolimie. Osierocił swoją córkę 25 lutego 1948 roku, gdy wraz z dziennikarzem Stefanem Arnoldem został uprowadzony przez członków organizacji syjonistycznej Lehi. Tego samego dnia obaj mężczyźni zostali zamordowani z powodu rzekomej współpracy z Arabami. Barbara miała wtedy zaledwie 12 lat. 

Po tej tragedii, wraz z matką i siostrami przeniosła się do Brighton w Anglii. To właśnie tam Barbara Hulanicki zdobyła wykształcenie na Akademii Sztuk Pięknych (obecnie Uniwersytet w Brighton). W roku 1955 wygrała konkurs na kostiumy plażowe, którego organizatorem był dziennik London Evening Standard. Pierwsze kroki w świecie mody stawiała za sprawą szkiców modnych kreacji między innymi Christobala Balenciagi czy Huberta de Givenchy, które wykonywała dla takich pism o modzie jak Vogue, Tatler, czy Women's Wear Daily.

Życie Barbary Hulanicki przez długi czas nie wyróżniało się niczym nadzwyczajnym. Wyszła za mąż za Stephena Fitz-Simona. Dopiero rok 1963 i powołanie do życia firmy Biba miało diametralnie zmienić ich wspólne życie. Nazwa marki wzięła się od zdrobnienia, którym rodzina zwracała się do siostry Barbary, Beatrice. Można to uznać za dość infantylne posunięcie, ale ta nazwa była i nadal jest naprawdę nośna. 

Plan na biznes był dość prosty, ale jak na tamte czasy nie do końca taki oczywisty, za to nowatorski i ryzykowny. Modne ubrania i dodatki w bardzo przystępnej cenie i adekwatnie do niej, jak najwyższa jakość. Kolejnym ważnym aspektem był fakt, że Biba wyróżniła się na rynku sprzedażą wysyłkową, czyli jej zasięg nie ograniczał się do Londynu, ale obejmował całą Anglię. Na zlecenia nie trzeba było długo czekać, a ich ilość przerosła oczekiwania Barbary i jej męża. Pojawienie się jednej z sukienek modnie wystylizowanej na łamach dziennika Daily Mirror dodatkowo przyczyniło się do wzrostu liczby zamówień. Taki obrót sprawy pozwolił na otwarcie pierwszego stacjonarnego butiku w Londynie przy Abingdon Road 87.

3 Barbara HULANICKI biba

Dobra passa trwała, czego konsekwencją było przeniesienie sklepu do budynku przy ulicy Kensington Church 19–21. Był to obowiązkowy przystanek każdego, kto chciał być na czasie. Nie powinno więc dziwić, że w najlepszym okresie przez butik marki potrafiło przewinąć się nawet milion klientów tygodniowo. Do takiej popularności przyczynił się między innymi fakt, że prowadząca słynnego w tamtym okresie programu telewizyjnego Ready Steady Go!” Cathy McGowan rozkochała się w projektach Biby i nosząc je na antenie, stała się najlepszą reklamą marki.

Poza dobrą lokalizacją, wyjątkowym wystrojem butiku w stylu Art Nouveau i Art déco, popularną, głośną muzyką, do tej modowej mekki Londynu tamtych lat klientów ściągał fakt, że bywały tam sławy. Poza gwiazdami ekranu (Brigitte Bardot czy Mii Farrow z ówczesnym mężem Frankiem Sinatrą) pojawiali się bogowie estrady: Mick Jagger, David Bowie oraz Marianne Faithfull. W tym miejscu po prostu trzeba było się pojawiać, a w szafie mieć ciuchy z metką Biba.

Jestem przekonany, że sprzedaż dodatkowo wzrosłaby, gdyby klienci Barbary Hulanicki wiedzieli kim w przyszłości zostanie jedna z jej sprzedawczyń... Bo kto by nie chciał kupować od przyszłej, kultowej redaktor naczelnej amerykańskiej edycji Vogue'a  Anny Wintour?! Tak, młoda Anna właśnie w butiku Biby stawiała swoje pierwsze kroki w świecie mody.

Marka Barbary Hulanicki zyskała uznanie również wpływowych osobistości świata mody. Słynna modelka Twiggy nosiła rzeczy z metką Biba jeszcze przed rozpoczęciem oszałamiającej kariery w modelingu. A zdjęcia do jednego z katalogów promocyjnych marki robił sam Helmut Newton. Barbara Hulanicki w jednym z wywiadów wspominała, że współpraca ta była wynikiem przypadku i opowiadała o ogromnym wrażeniu, jakie zrobił na niej sposób pracy fotografa. Projektantka całą opowieść puentuje wspomnieniem, że nigdy nie ośmieliła się poprosić Newtona o kolejną sesję, a on, przy kolejnym z ich spotkań (chwilę przed jego śmiercią) zapytał: Dlaczego nie zrobiliśmy razem więcej katalogów?”.

1 Barbara HULANICKI biba

Podobnych anegdot Barbara ma w zanadrzu zapewne jeszcze więcej, bo lata świetności jej marki to ponad dekada, aż do przełomu lat 1975/76. Kilku miesięczny kryzys doprowadził do zamknięcia firmy. Taki obrót sprawy spowodował fakt, że wspólników Barbary i Stephena wykupiła jedna z największych firm deweloperskich i inwestycyjnych w Wielkiej Brytanii (British Land), w konsekwencji założyciele Biby stracili kontrolę nad kultowym sklepem.

Barbara aktualnie mieszka w Miami na Florydzie. Po zamknięciu własnej firmy tworzyła dla różnych marek modowych, zaczęła też projektować wnętrza. Jej szkice ubrań dla Biby pokazane na jednej z wystaw w Londynie zainspirowały ludzi z Topshopu do stworzenia kolekcji na ich podstawie. W kwietniu 2009 ubrania z tej ekskluzywnej linii można było kupić w butiku marki w Nowym Jorku.

Wkład Barbary Hulanicki w rozwój mody został doceniony i uhonorowany w 2012 roku podczas noworocznej ceremonii wynagradzania zasług Orderem Oficerskim Imperium Brytyjskiego. Fakt ten jedynie potwierdza niezwykłe dokonania naszej wyjątkowej rodaczki.

Obserwuję ludzi pochłoniętych szałem zakupów i myślę sobie: cudze chwalicie, swego nie znacie, bo z pewnością niewielu z nich zna postać Barbary Hulanicki, co w sumie mnie nie dziwi... Szkoda jedynie, że nawet współcześni polscy projektanci i polskie marki tak często są nam obce, a jak widać potrafimy mocno zamieszać w świecie mody. Dopijam kawę i postanawiam: następne zakupy koniecznie muszą być opatrzone metką rodzimej marki!

A wracając do mojego pytania: gdyby nie Barbara Hulanicki i jej Biba, na pewno i tak biegałbym po sklepach z ciuchami.

5 Barbara HULANICKI biba

Fot. wikipedia.org; kadry z filmu "Beyond Biba"