Zainteresowanie nie tylko samą twórczością, ale również codziennym życiem Zdzisława Beksińskiego odżyło po premierze „Ostatniej rodziny”. Pół roku wcześniej wydano uzupełnione o rozmowę z Wiesławem Banachem dzienniki, w których mogliśmy wyczytać, jak Beksiński postrzegał otaczającą rzeczywistość. Teraz możemy wejść na kolejny etap, wybierając się do Nowohuckiego Centrum Kultury w Krakowie. 

Zapewne dla wielu może być niezrozumiałe, dlaczego wystawa rozpoznawalnego zarówno w kraju, jak za granicą artysty mieści się w słynącej ze złej sławy dzielnicy – krakowskiej Nowej Hucie. Aby to pojąć, trzeba spojrzeć na Beksińskiego nie tylko przez przedstawione w filmie wydarzenia z lat 1977-2005, ale także zaglądając w jego przeszłość.

Zanim na dobre przeprowadził się wraz z rodziną do Warszawy, studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej, po czym pracował na stanowisku inspektora nadzoru na socjalistycznych budowach. Po powrocie do rodzinnego Sanoka był członkiem Miejskiej Rady Narodowej, w której zasiadał w Komisji Urządzania Osiedli. Trudno więc wyobrazić sobie lepsze miejsce dla wystawy w Krakowie, niż właśnie Nowohuckie Centrum Kultury w pobliżu Placu Centralnego.

680x674 beksiski

Wchodzące w skład wystawy obrazy, fotografie oraz rysunki to 250 prac pochodzących z prywatnej kolekcji przyjaciół nieżyjącego artysty – Anny i Piotra Dmochowskich. Stała ekspozycja obejmuje 50 obrazów, głównie z lat 80. XX wieku, będących materialnym ekwiwalentem tak zwanego okresu fantastycznego w życiu Beksińskiego. Uzupełnieniem ich jest kilkanaście prac z ostatnich lat życia, w których można dostrzec przejście do bardziej ascetycznego sposobu wyrazu. Pod żadnym z dzieł nie znajdziemy tytułu, wszak sam autor nie miał w zwyczaju nazywania swoich prac. Nie zawierają one również opisów. Jedynym możliwym do przeczytania tekstem jest informacja biograficzna znajdująca się na początku wystawy.

Ciemne pomieszczenie, w którym znajduje się stała ekspozycja, już na samym wejściu wprawia w odpowiedni nastrój do kontaktu ze sztuką, opierającą się na metodzie „fotografowania snów” z domieszką apokaliptycznych wizji. Niewielka powierzchnia wraz z kameralną atmosferą (w jednym momencie na wystawie może przebywać maksymalnie 40 osób) pozwala pogrążyć się w skupieniu podczas kontemplacji obrazów. Wszystko to dopełnianie jest przez wprawiającą w poczucie delikatnego niepokoju muzykę francuskiego kompozytora Armanda Amara.

Galeria Zdzisława Beksińskiego w Nowohuckim Centrum Kultury została otwarta 7 października. Od tego czasu zobaczyło ją już ponad 10 tysięcy osób! Oprócz ekspozycji stałej będzie również prezentowany okazjonalnie zbiór 200 rysunków i fotografii, będących integralną częścią kolekcji dzieł, które przekazano do Centrum Kultury w Nowej Hucie.

680x748 beksiski

680x919 beksiski

680x844 beksiski

Fot. materiały prasowe