Ubrania pozwalają wyrazić nie indywidualne gusta, lecz także emocje czy myśli – to fakt. Ponadto, za ich pomocą można odwołać się również do kontekstów społecznych, krytykować lub promować pewne postawy. Tak jest w przypadku sukienki stworzonej przez artystkę Jojo Oldham. Sukienki, która ma nam przypominać, jak często oceniamy innych po wyglądzie. 

Żyjemy w społeczeństwie ikon, otoczeni i bombardowani z każdej strony obrazami, dlatego też najszybciej odbieramy właśnie wizualne przekazy. Ubiór, jako element komunikacji niewerbalnej stanowi ich część, służąc do przekazywania pewnych sygnałów i informacji na nasz temat. Świetnie ten stan rzeczy wykorzystała założycielka lovely jojo’s – Jojo Oldham, która posłużyła się sukienką, aby stworzyć pewnego rodzaju manifest. Przewrotnie, wykorzystała element zewnętrzny, by zademonstrować negatywną stronę oceniania innych przez pryzmat wyglądu.

Artystka na sukience, niczym na malarskim płótnie, stworzyła obraz składający się ze wszystkich zwrotów, jakie usłyszała na temat swojego wyglądu zewnętrznego – zarówno pozytywnych, jak i tych mniej przychylnych. Pojawiły się tam określenia typu „nie taka zła”, „pulchna”, „palce jak serdelki”, „fajny biust” i wiele innych, a wszystkie barwne – wręcz komiksowe i emanujące humorem – jakby chciała odczarować ich złą przeszłość. Oldham zaakceptowała swoje ciało i uwolniła się spod wpływu stereotypów, co zajęło jej nie mało czasu, bo dokonała tego w wieku 31 lat. Efektem tego stała się właśnie sukienka, do której stworzenia potrzeba było dystansu, jaki przyniosło jej zaprzyjaźnienie się z własnym ciałem.

Wcześniej artystka, ulegając ocenom, starała się z mniejszym lub większym powodzeniem dorównać ideałowi kreowanemu przez media. Uświadomiła sobie jednak, że nie warto. Doceniła takie proste, podstawowe czynności jak: chodzenie, tańczenie czy siedzenie. Doceniła też po prostu ciało samo w sobie, bo to ono pozwala jej robić, co zechce. Przestała toczyć nieustanną batalię z samą sobą i innymi, a zaczęła – w pełnym tego słowa znaczeniu – żyć. I to ma właśnie ukazać jej dzieło, z którym wszyscy możemy się utożsamiać. Każdy zetknął się kiedyś z niemiłym komentarzem, niesprawiedliwą oceną czy „złotymi radami” na temat swojego wyglądu. Jojo Oldham pokazuje, że nie jesteśmy wobec tych komentarzy bezbronni i nie możemy pozwalać, by wpływały one na nasze poczucie własnej wartości.

Trudno jednak uwolnić się nam od stereotypów. Wystarczy chociażby zapoznać się z polskimi raportami dotyczącymi stosunku do ciała i oceny naszego wyglądu. Niestety, w przeważającej części nadal uważamy, że to wygląd zewnętrzny w jest gwarantem powodzenia w życiu osobistym i zawodowym i nadajemy mu tym samym kluczowe znaczenie. Jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jedna sukienka nie zmieni nagle zachowań i nie zatrzyma zapędów do oceniania, aczkolwiek to dobry początek, by za przykładem Jojo Oldham zacząć akceptować siebie i dopuścić do naszej świadomości fakt, że każdy z nas jest inny i na swój sposób wyjątkowy, a ocena według jednego, sztucznie stworzonego szablonu to droga donikąd.

680x490 dress painted with all the comments people have said about her body

Fot. lovelyjojos.com