„Musisz nadal pracować bardzo ciężko, ciężej niż miałby mężczyzna, wciąż musisz sobie udowadniać więcej. To jest bardzo frustrujące, ale wiem też, że to jest czas kobiet – a jeśli tego nie wiesz, lepiej to zrozum!” – mówi w jednym z ostatnich wywiadów Alicia Keys. To jest z pewnością jej czas. Artystka podejmując istotne kwestie, udziela się publicznie, została trenerką amerykańskiego „The Voice”, a 4 listopada premierę miał jej szósty album „Here”.

Alicia Augello Cook urodziła się i dorastała w Nowym Jorku, w dzielnicy Manhattanu o złej sławie – Hell’s Kitchen. Jednak jej los potoczył się inaczej niż większości rówieśników. „Byłam błogosławiona i w pewnym sensie wybrana, by doświadczyć więcej” – stwierdziła podczas wywiadu z Oprah Winfrey w 2004 roku. Keys to córka imigrantki pochodzenia irlandzko-włoskiego oraz jamajskiego stewarda. Od drugiego roku życia, po odejściu ojca, wychowywała ją tylko matka, i to dzięki jej ciężkiej pracy i zaangażowaniu mała Alicia mogła brać lekcje gry na pianinie. Później ćwiczyła na starym fortepianie, który otrzymała od znajomego. Miała wtedy 7 lat, a jako dwunastolatka pisała już własne teksty. Od dziecka wykazywała słabość do pamiętników. To na ich kartki przelewała myśli, które trudno było jej wyrazić w inny sposób. Nazwała się nawet fanatykiem papieru. Z czasem jednak ich rolę przejęły teksty utworów, to tam dawała upust swoim skrytym emocjom. Co ciekawe, jej drugi album nosi nazwę „The dairy of Alicia Keys”.

Jako młoda dziewczyna słuchała takich artystów, jak: Curtis Mayfield, Aretha Franklin, Sly and the Family Stone, Nina Simone, Billie Holiday czy Ella Fitzgerald. Ukończyła Professional Performing Arts School i dostała się na Columbia University, który jednak opuściła po kilku tygodniach, by skupić się na karierze muzycznej. Jak sama przyznaje, nigdy nie była jedną z dziewczyn z nienaganną fryzurą i perfekcyjnie umalowanymi paznokciami. I choć wytwórnia, która podpisała z nią kontrakt, usilnie próbował ją dostosować do kanonu wzorowej piosenkarki, Alicia temu nie uległa. A my cenimy tę wytrwałość i jej naturalne wydanie. W 2001 roku wydała swój debiutancki album „Songs in A Minor”, który szybko zdobył szczyty list przebojów i zanotował kilkunastomilionową sprzedaż. Co więcej, pozwolił jej zdobyć nagrody Grammy aż w pięciu kategoriach! Słuchacze pokochali też główny singiel Fallin. Potem były kolejne cztery płyty i sukcesy, które ze sobą niosły.

1.shopping muza alicia keys

1. płyta The Essential Aretha Franklin/Empik 54,99 zł, 2. notes/lsstationery.com 14,99 zł, 3. płyta The Very Best Of Ella Fitzgerald/Empik20,49 zł, 4. kapelusz z wełny i satyny Paris+Hendzel Handcrafted Goods/Showroom.pl 424 zł

O Keys zrobiło się głośno jakiś czas temu, gdy oficjalnie zadeklarowała, że rezygnuje z makijażu. Zdecydowanie wzmocniło to ruch #NoMakeUp i falę wywiadów. A zaczęło się od opublikowanego w serwisie Lenny Letter jej obszernego eseju zatytułowanego „Czas się odsłonić”. Keys wyjaśnia tam, co skłoniło ją do decyzji o zaprzestaniu korzystania z makijażu. Opisuje, jak dotychczas to stereotypy kierowały jej życiem, wywołując zachowania, których sama często nie mogła zrozumieć. Miało to również odzwierciedlenie w jej tekstach, przepełnionych treściami na temat masek, które zakładamy w kontaktach z innymi i o tym, jak trudno się od nich uwolnić. Keys apeluje również do innych kobiet, by za jej przykładem zaczęły akceptować siebie takie, jakimi naprawdę są i aby miały odwagę sprzeciwiać się sztucznie wykreowanym wzorom – brak makijażu ma stanowić jedynie tego manifestację. Ostatnio Alicia pojawiła się w naturalnym wydaniu m.in. na MTV VMA 2016 i choć niektórzy doszukują się w tym chwytu marketingowego, mającego promować nowy krążek, my wierzymy, że to świadoma i trwała decyzja.

Artystka często mówi o budowaniu kobiecej siły i odwagi. Do tego odwołuje się między innymi jej najnowszy album „Here”. „Jest o życiu takim, jakim naprawdę jest, a nie takim, jakim myślimy, że powinno ono być. O niedoskonałości i rzeczywistości tego, kim jesteśmy jako ludzie i docenianiu tej prawdy. (…) O niechęci lub strachu przed pozwoleniem nam, kobietom, na rozwijanie się, aby przejść do kolejnego poziomu. Po raz pierwszy mój album jest surowy i zgodny z prawdą. Chcemy równości i sprawiedliwości” – mówi Alicia w wywiadzie dla „The Talks”. Poza tym porusza kwestie wielorasowości i różnorodności kulturowej. O braku granic i niszczeniu stereotypów jest utwór „Blended Family (What you do for love)”. Ponadto, w lipcu na jej oficjalnej stronie pojawiła się petycja dotycząca sprawiedliwości i równości rasowej. Popierana również przez innych artystów, takich jak: Beyoncé, Queen Latifah czy Lenny Kravitz. Z kolei utwór „Holy War” ukazuje, jak paradoksalnie „boimy się rozmawiać z naszymi dziećmi o seksie, czy chcemy ukryć wszystkie nasze części ciała i nie pozwalamy nikomu zobaczyć piękna miłości i kochania, ale pozwalamy dzieciom grać w Call of Duty przez cały dzień i całą noc” – wyjaśnia Keys i dlatego śpiewa „wojna jest święta, a seks nieprzyzwoity”.

Według opinii krytyków „Here” to płyta w stylu vintage, przywołująca na myśl lata 90. Poza tym charakteryzuje ją bogactwo brzmień. To mieszanka gatunków, od R&B przez soul, blues po folk. Na albumie pojawiają się gościnnie Pharrel Williams, Emily Sandé czy A$AP Rocky. Najnowszy krążek Alicii to różnorodność, nie tylko pod względem muzycznym, ale też w kontekście podejmowanych przez nią kwestii, które są obecnie istotne społecznie. W pełni odzwierciedla jej poglądy i emocje, zachowując przy tym celowość, jaką swojej twórczości nadała już na początku kariery. Jeszcze jako dwudziestolatka w wywiadzie u Oprah powiedziała: „moja muzyka nigdy nie będzie opisywalna. (…) Chcę, by moja muzyka była w stanie dopasować się do każdej kategorii. Chcę, żeby unosiła się wszędzie tam, gdzie moje serce”.

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska na podstawie materiałów prasowych