Od małego mówi się nam – kobietom  że spełnieniem naszych marzeń powinien być mąż (często nieważne jaki, byleby był), gromadka dzieci i dom z ogródkiem. Nasze szczęście, aż po grób, ma zagwarantować pierścionek z brylantem, a następnie ślub jak z bajki. Jednak czasy się zmieniają i podejście do tradycyjnego modelu rodziny, sakramentu małżeństwa, a w tym samym zaręczyn, również ulega zmianie.  

Według danych statystycznych GUS: „w ostatnich latach rozpada się w Polsce ponad 200 tys. małżeństw rocznie, w tym około 30% w wyniku rozwodu, a pozostałe prawie 70% w wyniku śmierci współmałżonka. W latach 90. XX wieku oraz na początku bieżącego stulecia proporcje wynosiły niespełna 20 do ponad 80%”. Natomiast jeśli chodzi o same zaręczyny, to dochodzi do nich coraz później – kobiety przyjmują pierścionek od ukochanego najczęściej w wieku 27 lat, natomiast mężczyźni decydują się na kupno symbolicznej błyskotki tuż przed trzydziestką.

Powodów, dla których coraz później decydujemy się na zaręczyny (a co dopiero małżeństwo), jest bardzo wiele. Dzisiejsi dwudziesto- i trzydziestolatkowie coraz częściej przedkładają swój rozwój zawodowy i osobisty nad zakładanie rodziny, wydłużają okres edukacji, podnosząc swoje kompetencje, chcą wykorzystać czas młodości na zabawę, podróże czy eksperymenty z różnymi partnerami seksualnymi. Powodem mogą być również pieniądze, ponieważ pierścionek zaręczynowy do tanich przeważnie nie należy. Można się z tym zgadzać lub nie, ale nieodłącznym symbolem oświadczyn jest pierścionek z diamentem.

680x680 zareczyny millenialsow diamenty

Czemu akurat on stał się tak ważny dla kobiet? Brylanty, czyli oszlifowane diamenty, to jedne z najdroższych i najpiękniejszych kamieni na świecie. Ich wyjątkowy kształt to rezultat ciężkiej pracy, doświadczenia i precyzji, co rzecz jasna przekłada się na ich wysokie ceny. Do tego dochodzi również wymowna symbolika, albowiem proces nadawania odpowiedniego kształtu oraz właściwości fizyczne diamentów symbolizują poświęcenie, zaangażowanie i trwałość uczuć. Sprytnie taki obraz wykreowała w 1900 roku firma De Beers wywodząca się z Południowej Afryki. To właśnie ich slogan reklamowy „A diamond is forever” tak silnie wpłynął na wyobraźnię kobiet na całym świecie, uszczuplając przy tym portfele milionów mężczyzn.

Niestety proces wydobywania tych kamieni szlachetnych wzbudza wiele kontrowersji i głosów sprzeciwu. Informacje o skandalicznych warunkach niewolniczej pracy, zagrażającej życiu czarnoskórych robotników i o wojnach wywoływanych walką o złoża diamentów zaczynają chyba coraz mocniej wpływać na wybory świadomych konsumentów. Jest to najprawdopodobniej kolejny powód spadku ich popularności wśród milenialsów, dla których ważny jest nie tylko sam produkt, ale również jego historia i wizerunek marki. Zmiana podejścia młodych ludzi staje się dużym obciążeniem dla firm jubilerskich. Z raportu Financial Times wynika, że sprzedaż diamentowej biżuterii spadła w 2015 roku pierwszy raz od 6 lat o 2%, natomiast wartość surowych (nieoszlifowanych) diamentów spadła aż o 30 %!

Oczywiście miło jest dostać piękną biżuterię. Zapewne jeszcze milej jest otrzymać od swojego ukochanego wymarzony pierścionek zaręczynowy z brylantem, którego widok zapiera dech w piersi każdej napotkanej osoby. Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście prawdziwa miłość musi być wspierana przez tak kosztowny i coraz bardziej kontrowersyjny dowód uczucia. Bo czy naprawdę symbol naszego szczęścia musi oznaczać dla kogoś innego cierpienie, strach, a być może i śmierć? 

680x510 zareczyny millenialsow diamenty

Fot. unsplash.com, pexels.com