Nikt nie przepada za kacem. Szczególnie dotkliwy może być on jednak dla introwertyków. Po większości różnorodnych imprez bardziej niż zgubne efekty nadużywania alkoholu, odczuwają oni równie nieprzyjemne skutki nadmiernej ilości towarzyskich interakcji.

Jeśli zaliczacie się do grona introwertyków, prawdopodobnie znacie to uczucie. Macie za sobą imprezę (czy to całkowicie nieformalną czy na przykład galę, na którą musieliście przyjść ze względu na obowiązki służbowe) czy kilkudniowy wyjazd w gronie rodziny albo znajomych i czujecie się zdecydowanie źle. Tak, kilka drinków mogło wam zaszkodzić, ale prawdopodobnie główny powód waszego złego samopoczucia jest inny. Boli was głowa, słyszycie dzwonienie w uszach, może nie możecie zasnąć, bo czujecie się tak nadmiernie pobudzeni, jakbyście wypili o kilka kaw za dużo. Może macie też nadmiernie spięte mięśnie i szczękę. Serce bije wam jak szalone, jesteście podirytowani i nie macie ochoty na żadne rozmowy. Marzycie tylko o jednym: samotności. Właśnie „przedawkowaliście” kontakty towarzyskie.

„Kac introwertyka”, o którym pierwsza pisała Shawna Counter, redaktorka znanej strony IntrovertDear, może mieć różne objawy. Przypomina niektórymi zwykłego, pospolitego kaca, ale jest znacznie gorszy. Dyskomfortowi fizycznemu towarzyszy dyskomfort psychiczny. Często pojawiają się wyrzuty sumienia, bo introwertycy częściej niż ekstrawertycy zaczynają analizować w kółko sytuacje z dnia poprzedniego i mogą czuć, że powiedzieli o dwa słowa za dużo, otworzyli się bardziej niż zwykle, wyszli poza swoją strefę komfortu zbyt pochopnie, często pod wpływem alkoholu czy innych używek. Albo powiedzieli nie tyle, co trzeba, nie poradzili sobie z nawiązywaniem kontaktu z nowo poznanymi osobami, nie byli wystarczająco charyzmatyczni, zabawni, zajmujący rozmową, nie udało im się odpowiedzieć na jakiś komentarz celną ripostą.

Przede wszystkim, doświadczając specyficznego „kaca introwertyka”, ludzie są jednak zmęczeni i pobudzeni jednocześnie, niełatwo wrócić im do codziennego stanu, niełatwo się zrelaksować. Zawiniła za duża ilość bodźców, które dla mózgu introwertyka dobre nie są. „W przeciwieństwie do ekstrawertyków, introwertycy nie potrzebują dużych dawek adrenaliny, nowych bodźców. Ich mózgi są bardzo wrażliwe na neuroprzekaźniki, zwłaszcza na dopaminę, czyli hormon szczęścia. Wystarczy im najmniejszy bodziec, aby odczuwać zadowolenie. Za duża dawka hormonów może wprowadzić ich w stan niepokoju” – pisała Paulina Klepacz w tekście „Introwertycy są super”. I tu mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego czas spędzony na rozmowach z wieloma ludźmi, w hałasie, w sporym gronie, dla ekstrawertyków będzie przyjemny, a dla introwertyków już niekoniecznie.

2 kac hangover drinking alcohol party mood

Oczywiście introwertyk introwertykowi nierówny. Mamy różny stopień tolerancji na społeczne interakcje. U jednego introwertyka już dwugodzinne wyjście, podczas którego zetknie się z kilkoma nowymi osobami, może budzić pewien dyskomfort, innego znuży dopiero wielogodzinny czas obcowania z ludźmi. Dla jednych nawet czas spędzony w gronie bliskich znajomych po dniu czy dwóch zaczyna być nieprzyjemny, innych zdecydowanie bardziej męczą kontakty z nieznanymi im osobami. Tak czy inaczej, „kac introwertyka” to zjawisko jak najbardziej realne i nieprzyjemne, a zetknie się z nim prędzej czy później każda introwertyczna osoba. Jak mu więc przeciwdziałać i czym go leczyć? Bo tym razem nie pomoże ani woda, ani cytryna, ani kiszone ogórki.

Po pierwsze najlepiej przeciwdziałać ewentualnemu przyszłemu dyskomfortowi. Nic na siłę, nie warto się forsować, jeśli nie jesteśmy do tego zmuszeni na przykład w pracy. Może warto wyjść z imprezy trochę wcześniej, jeśli czujemy się zmęczeni za dużą ilością bodźców? Może zamiast starać się zamienić po dwa zdania z każdą osobą, skupić się na znacznie przyjemniejszej dla introwertyków dłużej rozmowie z tą lepiej nam znaną? Może znaleźć trochę cichszy pokój czy kąt? Spędzić chwilę samemu? Wyjść na krótki spacer, przewietrzyć się. I nie zastanawiać się, co ktoś o nas pomyśli i jak nas oceni. Ludzie zawsze oceniali i zawsze oceniać będą, nie warto się tym sugerować. Introwertyzm trzeba oswoić, bo nie jest tak, że musi on utrudniać życie. Jeśli nauczymy się przekładać własne potrzeby nad społeczne konwencje i zachowywać w zgodzie ze sobą, możemy odkrywać cały wachlarz możliwości, który rozpościera przed nami introwertyzm. Po drugie, jeśli już kac nas dopadnie, najlepiej podziała na nas cisza, spokój i samotność, ewentualnie czas spędzony z kimś naprawdę nam bliskim, z kim czujemy się w pełni komfortowo. Niekiedy, aby wrócić do sił, może być nam potrzebny cały dzień spędzony tylko w swoim własnym towarzystwie. Najlepsi „kompani”? Pozwalająca się wyciszyć herbata, na przykład z melisy, kąpiel z odrobiną eterycznego olejku geraniowego, lawendowego albo z drzewa różanego. I dobra książka. Choć każdy może celebrować samotność tak, jak ma na to ochotę i cieszyć się jej dobroczynnymi skutkami. A „kac introwertyka” przestanie doskwierać prędzej niż później.

1 kac hangover drinking alcohol party mood

Fot. unsplash.com