Kiedy feministyczny kolektyw artystyczny Guerrilla Girls pod koniec lat 80. zadawał pytanie o (nie)obecność twórczości kobiet-artystek w galeriach i muzeach, świat sztuki uświadomił sobie, że zapomniał o parytetach czy raczej nigdy o nich nie myślał. I wcale nie dlatego, że artystek jest mniej lub nie są tak aktywne twórczo jak mężczyźni – przecież wśród absolwentów Akademii Sztuk Pięknych przeważają właśnie kobiety. Chociaż dziś rynek sztuki czegoś się nauczył, nadal pozostaje spore pole do zagospodarowania. Dlatego każde działanie, które ma na celu pokazywanie twórczości kobiet, entuzjastycznie popieramy.

Tak jak ideę Zuzanny Ciszewskiej, z zawodu historyczki sztuki, czyli inicjatywę ArtHunting, w ramach której stworzyła tymczasową Pop Up Art Gallery w Gdyni. A pomysł narodził się z intuicji: „Gdzieś na drodze poszukiwań zachwytów w aktualnie tworzonym malarstwie, ilustracji i grafice wykreowałam swój określony typ twórczości, która odpowiadała wszystkiemu temu, co cenię nie tylko w sztuce, ale też w życiu. Stworzyłam ArtHunting dwa lata temu z potrzeby spełnienia i z myślą o młodych ambitnych artystach w ogóle. Początkowo w mediach społecznościowych pokazywałam moje odkrycia określane dziś na rynku jako młoda sztuka, intuicyjnie kierując się w stronę dziewczyn. W pewnym momencie ktoś zwrócił mi uwagę: ej, przecież ty masz sztukę samych bab. Wtedy zaskoczyło! Stworzyłam platformę internetową, na której mam same królowe – żadnego króla”.

Te królowe to między innymi absolwentki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych: Edyta Bystroń, która zabiera nas w pastelowy świat wymyślonych postaci i zwierząt, tworzonych w estetyce komiksu; Daria Solak, której grafiki reprezentują najlepszą szkołę ilustracji, kojarzącą się od razu z niewinnym i ciekawskim oglądaniem świata przez dziecko; Kamila Krauss i jej zmysłowa sztuka abstrakcyjna. Z wrocławskiej szkoły artystycznej jest Paulina Korbaczyńska, portretująca postaci o pociągłych twarzach i melancholijnych, ostrych rysach; z Gdańska – Urszula Sakowska, z Katowic – Magdalena Śliwińska.

2

Czy o sztuce kobiet należy myśleć w osobnych kategoriach i tak właśnie ją pokazywać? Za historyk sztuki, Lyndą Nochlin poszukujemy kobiecego stylu w sztuce, zadając pytania: jak go wyróżnić? Co byłoby wspólnym pierwiastkiem: perspektywa, forma, treść? Różnorodność estetyk, którymi posługują się artystki reprezentowane przez galerię ArtHunting, nie ułatwia nam znalezienia wspólnego pierwiastka.

Zuzanna Ciszewska mówi, że „sztuka nas – kobiet – jest bardzo charakterystyczna, bo często mamy odmienny sposób postrzegania i odczuwania otaczającej nas rzeczywistości. Inaczej spoglądamy na przyrodę, barwy, częściej wspominamy własne dzieciństwo, intensywniej przeżywamy pierwsze uczucie i rozczarowanie, radość i smutek. Ale nie bardziej czy lepiej niż mężczyźni – po prostu inaczej”. Być może słowem-kluczem, którego szukamy, myśląc o sztuce kobiet, jest po prostu inna wrażliwość? Pytam Zuzannę.

„Kobiety mają dar kochania swojego malarstwa. Kochają dzielić się nim z innymi, będąc w tej miłości nierzadko bardzo skromne, nieśmiałe i niepewne. Dzisiejsze czasy, przepełnione wszelkimi rodzajami i przejawami szeroko pojętej sztuki bywają przecież bezlitosne. Konkurencja jest ogromna, pęd życia szaleńczy, a wymagania coraz wyższe. Rosną wciąż pokolenia nowych absolwentów i absolwentek szkół artystycznych, a przecież nie każda z nas ma szansę zostać drugą Georgią O’Keeffe. Stąd potrzeba wsparcia bab, stworzenia komitywy, w której każda artystka będzie czuła się doceniona, dla której zrobię choć jedną rzecz, dzięki której poczuje, że warto malować i oddawać temu całe serce”. 

1

4

Fot. materiały prasowe