Czasami nie wiadomo, czy w XXI wieku dzieciom zazdrościć czy może raczej współczuć. Przez wieki pozostawione same sobie, może nie otrzymywały wystarczającej uwagi ze strony dorosłych, ale pod pewnymi względami cieszyły się dużo większą swobodą niż obecnie.

Dzieciaki są na przykład dzisiaj przedmiotem coraz intensywniejszych rozważań akademickich i badań naukowych. Świat, do którego kiedyś dorośli nie mieli wstępu, teraz jest przez nich szturmowany. Czy ta uwaga, którą obdarzamy dzieci to przejaw troski, która ma na celu poprawę ich życia, czy raczej objaw znudzenia dorosłych innymi tematami i środek zastępczy? Zasłona dymna dla rodzicielskiej nieporadności? Prawda jak zwykle leży pewnie pośrodku, ale górę nad wszystkim powinien brać zdrowy rozsądek. 

Czy jest sens walczyć z biologią?

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że mężczyźni i kobiety różnią się od siebie. Zarówno pod względem biologicznym, jak i ról, jakie przydzielono im w społeczeństwie. Logiczne więc wydaje się, że dziewczynki i chłopcy także się od siebie różnią. Inaczej spędzają czas, wybierają inne formy rozrywki. Trudno określić, w jakich proporcjach biologia oraz otoczenie mają wpływ na to, kim jesteśmy, ale pojawiają się elementarne pytania dotyczące tego, jaką rolę odgrywa w tym procesie wychowanie i do jakiego stopnia rodzic ma prawo lub też powinien w kształtowanie młodego człowieka ingerować. 

Debrah Soh, neurolog z York University zaznacza: „nie możemy traktować dzieci jak tabula rasa. Biologia ma znaczenie. Część różnic między chłopcami i dziewczynkami wynika z genów i są to cechy wrodzone, które nie mają nic wspólnego z otoczeniem. To dlatego większość dziewczynek jest zainteresowana zabawkami czy zabawami umożliwiającymi doskonalenie ról społecznych, a chłopcy szukają aktywności bardziej ruchowych, rozwijających ich umiejętności motoryczne oraz wyobraźnię przestrzenną”. Zgadza się z tym Jarek Żyliński, psycholog wychowawczy. „Hormony mają wpływ na funkcjonowanie mózgu. Chociażby z tego tytułu chłopcy i dziewczynki różnią się między sobą. Ich rozwój, a co za tym idzie także zabawa, wynika także z różnych, ewolucyjnie zdefiniowanych ról, które mają do odegrania w społeczeństwie. Bardzo istotny jest jednak wpływ, jaki rodzice i otoczenie mają na młodych ludzi. Wzorując się na rodzicach, obserwując ich zachowania, dzieci uczą się tego, co jest charakterystyczne dla ich płci, jak się zachowywać. Pierwsze skrzypce odgrywają rodzice i najbliżsi, ale ważne jest również to, co dziecko obserwuje w przedszkolu, a później w szkole”.

1 zabawki

Do czego służą zabawki

Schematy upraszczają życie. W swoich wyborach kierujemy się, między innymi, osobistymi preferencjami, wartościami, w jakich zostaliśmy wychowani oraz modami. Te ostatnie często się zmieniają i obejmują wszystkie obszary życia. Jedzenie – kupować żywność przetworzoną czy może tylko z ekologicznych upraw? Medycyna – szczepionki – bardziej chronią czy szkodą? Ubrania – w tym sezonie kupić rurki czy dzwony? Rodzina – wychowywać tradycyjnie czy postawić na bezstresowe wychowanie? Zabawki – lalki dla dziewczynek a klocki dla chłopców? Im więcej wątpliwości, tym chętniej słucha się porad. A rozwiązań zero-jedynkowych brak. Z jednej strony, kupując dziewczynce zabawkowe żelazko, pokazujemy jej, że prasowanie to czynność, którą się wykonuje w domu. Ale czy jest to tożsame z uświadomieniem, że jest to zajęcie raczej dla kobiet (a co jeżeli dziewczynka zobaczy mamę w domu przy desce do prasowania?), że chłopcy w tym czasie mogą robić inne, przyjemniejsze rzeczy… Czy zabawka naprawdę może być temu winna? Czy może raczej powinna zwrócić uwagę na to, żeby z dzieckiem porozmawiać o obowiązkach domowych?

Zabawki mogą uczyć dzieci wielu rzeczy – związków przyczynowo-skutkowych, rozwijać ich zdolności manualne, wyobraźnię przestrzenną. Są też doskonałym narzędziem, które pozwala dzięki zabawie w odgrywanie ról nauczyć relacji międzyludzkich i tego, jak odnajdywać się w społeczeństwie. Między innymi także tego, czym jest kobiecość lub męskość i jak się manifestują.

Debrah Soh tłumaczy: „wydaje się, że wielu rodziców, niezależnie od swoich przekonań dotyczących ról społecznych, feminizmu czy innych aspektów, martwi się, że zabawa dzieci, która naśladuje jakiegoś rodzaju schematy społeczne jest niepokojąca. I że świadczy o sposobie myślenia rodziców lub dzieci. Dla rodziców liberalnych zmartwieniem jest, kiedy dziecko bawi się w sposób charakterystyczny dla swojej płci. W rodzicach konserwatywnych obawy budzą chłopczyce lub lalusie”.

Dzieci bardzo wcześnie zaczynają szukać swojej tożsamości płciowej. Jak tłumaczy Jarek Żyliński: „na 3-4 rok życia przypada okres eksploracji własnej płci. Dzieci próbują różnych zachowań charakterystycznych dla kobiet lub mężczyzn. Nie mają jednak świadomości tego, co robią, przyczyn oraz konsekwencji. Zdarza się, że dziewczynka bierze do ręki młotek czy samochód. Budzi to jednak o wiele mniejsze zaskoczenie, niż kiedy chłopiec przymierza pończochy mamy i bawi się lalką. Jest to etap poszukiwań, który jest zupełnie naturalny. W wieku około 5 lat dzieci zaczynają się silniej identyfikować ze swoją płcią i bardzo uważnie obserwować to, co robią inni. Chłopcy wybiorą męski wzór do naśladowania, dziewczynki będą naśladować kobiety. Jeżeli na siłę będziemy próbować zamienić role, przekaz nie będzie wiarygodny. Wzorce, które dziecko bierze z otoczenia, mają na pewno o wiele większy wpływ na jego rozwój niż to, co dobrego lub szkodliwego mogą zaoferować”.

2 zabawki

Siła wyobraźni

Chociaż zabawki są w życiu dziecka bardzo ważne, zwłaszcza w wieku przedszkolnym, są tylko pretekstem do prawdziwej zabawy, odgrywania tych  ról, które wydają się dzieciom najciekawsze. To wtedy żelaźniak zamienia się w samochód wyścigowy, przytulanka w czarodzieja, a budowla z klocków w zamek, w którym uwięziona jest księżniczka. Zamiast głowić się nad tym, jakie zabawki dla dziecka wybrać, warto poobserwować po co najchętniej sięgnie w sklepie, z czego korzysta w domu i zastanowić się, czy te wybory wydają się naturalne czy może jest w nich coś niepokojącego.

Jakiś czas temu pod lupę wzięte zostały „chłopięce” zabawki takie jak żołnierzyki, pistolety i superbohaterowie. Miały one kształtować agresywne zachowania i nierealne wyobrażenia dotyczące własnych możliwości. Na półkach ostało się jednak jeszcze mnóstwo różowych lalek Barbie i ich godnych następczyń, które także niosą ze sobą silny przekaz – jesteś księżniczką, musisz być doskonała, z nienaganną fryzurą i w modnej sukience, a przecież taki przekaz nie pomoże małej dziewczynce odnaleźć się w realnym świecie a raczej to utrudni.

Walka ze stereotypami płciowymi, które narosły wokół zabawek zaowocowała przeprowadzoną w Wielkiej Brytanii kampanią „Let toys be toys”, która zachęca sprzedawców do zaprzestania kategoryzacji zabawek według podziału – dla chłopców, dla dziewczynek. Co ciekawe, podział mimo kampanii jest ostrzejszy obecnie, niż był w przeszłości. Lalki i księżniczki mogły być popularne w latach 60., kiedy kobiety spędzały więcej czasu w domu – w pewnym sensie odzwierciedlały sytuację kobiet. Obecnie jednak kobiety są w o wiele większym stopniu zaangażowane w sprawy zawodowe, co sugeruje, że zabawki powinny jakoś odzwierciedlać te zmiany. Zaskakujące jest to, że zamiast lalki businesswoman czy lekarki, wizerunek lalek jest jeszcze bardziej oderwany od rzeczywistości i pokazuje świat kompletnych fantazji. Kampanie typu „Let Toys be Toys” przynoszą jednak efekty. W 2014 roku w Wielkiej Brytanii 14 sklepów zrezygnowało z kategoryzacji zabawek na podstawie płci, skupiając się raczej na typie zabawek i ich przeznaczeniu. Wiele polskich sklepów internetowych z zabawkami również stosuje taką metodę. 

3 zabawki

Mamo, tato – pobawimy się?

Jeżeli mamy już ulubione zabawki pod ręką, warto pamiętać o tym, że najważniejsza w tym wszystkim jest interakcja. Żadna zabawka edukacyjna czy wielki zestaw klocków Lego nie zastąpią czasu spędzonego z rodzicem. I nie oszukujmy się – nadmiar zabawek bywa wymówką, żeby wymigać się od bycia partnerem w zabawie. „Warto się zastanowić nad tym, skąd się bierze niechęć do zabawy. Może wynikać z przemęczenia, nadmiaru obowiązków czy choroby… To normalne, że nie zawsze rodzic ma ochotę na zabawę z dzieckiem. Czasami jednak po prostu brakuje pomysłu, jak to robić. Wejście do świata dziecięcych fantazji nie dla każdego jest łatwe. Jeżeli brakuje pomysłów, proponuję po prostu z dzieckiem posiedzieć – prędzej czy później to ono znajdzie nam coś interesującego do roboty. Można też poszukać podpowiedzi i pomysłów w książkach. Czasem warto pójść do przedszkola i zobaczyć, jak dziecko spędza tam czas. Wysiłek na pewno się opłaci, bo to nie My Little Pony czy Zygzak McQueen kształtują tożsamość maluchów. Robią to przede wszystkim rodzice i mimo że to czasami trudne, przynosi mnóstwo satysfakcji” – podsumowuje Jarek Żyliński. 

4 zabawki

Fot. unsplash.com, wikipedia.org