Kadr z filmu „Między słowami”

Choć 67-letnia Meryl Streep jest w tym roku nominowana do Oscara po raz 20., większości hollywoodzkich aktorek wiek nie sprzyja. Dojrzałe kobiety muszą liczyć się z tym, że z czasem ilość ciekawych ról do zagrania maleje. Hollywood próbuje reagować na krytykę i modyfikować swoje wybory, ale tak naprawdę wciąż podtrzymuje stereotyp, zgodnie z którym kobieta po 40. roku życia najlepsze ma już dawno za sobą.

Kolejna ceremonia rozdania Oscarów przed nami. Emocje rosną. W nocy z 26 na 27 lutego dowiemy się, kto tym razem wyjdzie z gali ze statuetką. Nie będzie zbytnim uproszczeniem, jeśli napiszę, że w ostatnich dekadach gros laureatów można było zaliczyć do jednej grupy – białych mężczyzn.  Hollywood od lat posądzane jest o rasizm i seksizm. Zmiany przychodzą, ale powoli. W jakiej sytuacji są kobiety pracujące w Fabryce Snów?

W tym roku wśród nominowanych za najlepszą reżyserię znajdziemy tylko mężczyzn. To standard. Tak samo ma się sprawa z nominacjami za najlepszy scenariusz oryginalny. Wśród kandydatów do nagrody za najlepszy scenariusz adaptowany znalazła się jedna kobieta – Allison Schroeder –  która pracowała nad filmem „Ukryte działania” wraz Theodorem Melfi. Jeśli spojrzymy na obrazy ubiegające się o statuetkę dla najlepszego filmu, wśród ich reżyserów nie znajdziemy ani jednej kobiety. Na statuetkę za najlepszy film nieanglojęzyczny ma szansę jedna kobieta – Maren Ade – reżyserka „Toni Erdmann”. Wśród najlepszych dokumentów również znajdziemy tylko jeden wyreżyserowany przez kobietę – „13th” autorstwa Avy DuVernay. To niezbyt optymistyczne wyliczenia. Równie małym optymizmem napawa jednak fakt, w jaki sposób kobiety przedstawiane są na ekranie. Albo czy w ogóle są na nim przedstawiane, bo aktorki, które przekroczyły trzydziestkę, sukcesywnie z niego znikają. A jeśli się na nim pojawiają, to często, by grać wiedźmy, babcie, wariatki albo postaci drugoplanowe.

3

Kadr z filmu „Poradnik pozytywnego myślenia”

Oczywiście nie jest tak, że wszystkie ciekawe role zarezerwowane są dla młodych kobiet, problem w tym, że role dojrzałych bohaterek bardzo często powierzane są znacznie młodszym aktorkom. Jennifer Lawrence, grając wdowę w „Poradniku pozytywnego myślenia”, miała zaledwie 22 lata. Na ekranie partnerował jej starszy o 15 lat Bradley Cooper. Gdy rozpoczęły się pracę nad „Między słowami”, portretująca młodą żonę Scarlett Johansson nie miała nawet 18 lat. Kluczowa dla fabuły była jej relacja z bohaterem granym przez Billa Murraya, który miał wtedy ponad 50 lat. Takie przykłady można mnożyć praktycznie w nieskończoność. Kariera większości mężczyzn w Hollywood nabiera rozpędu, gdy na ich twarzy pojawiają się pierwsze zmarszczki, kariera kobiet – wręcz przeciwnie.

Póki kobieta „ma szansę” funkcjonować jako atrakcyjny obiekt seksualny, ma też szansę na wiele ról. Gdy przekracza trzydziestkę jest już przeważnie za stara na granie bohaterek, w których da się zakochać, a jeszcze za młoda, by wcielać się w matki, babcie i jędze. Od tej reguły istnieją oczywiście wyjątki, nawet całkiem liczne. W 2015 roku Oscara zgarnęła Julianne Moore za swoją świetną rolę w „Still Alice”, w 2014 Cate Blanchett za „Blue Jasmine”, w 2012 Meryl Streep za „Żelazną damę”, w 2009 Sandra Bullock za obraz „Wielki Mike. The Blind Side”, w 2008 Kate Winslet za „Lektora”, a w 2007 Helen Mirren za „Królową”. Ostatnia dekada obfitowała w nagrody dla dojrzałych kobiet. To starsze aktorki stworzyły na ekranie najbardziej zapadające w pamięć, spektakularne, wymagające doświadczenia i kunsztu kreacje. A jednocześnie, choć na Oscarach najjaśniej świeciły dojrzałe gwiazdy, gdy przyjrzymy się całości filmów produkowanych w Hollywood, z łatwością dostrzeżemy, że w Mieście Aniołów nie ma miejsca ani na akceptację dojrzałości ani starości.

To niebezpieczne o tyle, że fikcja istotnie wpływa na sposób, w jaki postrzegamy świat. Czy będziemy potrafić spojrzeć łaskawym okiem na starość, jeśli popkultura stara się wyprzeć ją z naszej świadomości? A przecież to właśnie dojrzałe kobiety mają szansę być najciekawszymi bohaterkami filmów. Kobiety, które część życia mają już za sobą, które wyrobiły już sobie charakter i przyzwyczajenia, podjęły trudne wybory, od których nie ma już powrotu. Kobiety niezależne, ale i złamane. Silne i będące kłębkiem nerwów. Ekscentryczne, pewne swojego zdanie, wyraziste.

2

Kadr z filmu „Wszystko o Ewie”

Jeśli przyjrzymy się aktorkom złotej i srebrnej ery Hollywood, odkryjemy, że swoje najlepsze role miały one szansę zagrać często jako dojrzałe już kobiety. Żaden film z Elizabeth Taylor nie zachwyca chyba tak, jak „Kto się boi Virginii Woolf”. Taylor, grając impulsywną, sarkastyczną żonę tkwiącą w toksycznym małżeństwie, miała 35 lat. Rola Marthy zapewniła jej drugiego w karierze Oscara. Katharine Hepburn zachwycała w „Żebrze Adama”, mając lat 42, 10 lat później w „Nagle, ostatniego lata”, a prawie 20 lat później w „Zgadnij, kto przyjdzie na obiad”. Bette Davis zdaniem wielu swoją najlepszą rolę zagrała jako czterdziestodwulatka w filmie „Wszystko o Ewie”. Swoją drogą „Wszystko o Ewie” to film o konfrontacji młodości i dojrzałości. I w tej walce zdecydowania wygrywa starsza bohaterka reprezentowana przez Davis. Ekscentryczna, czasem wredna i humorzasta, ale fascynująca. Jest doskonałą przeciwwagą dla fałszywej, egoistycznej, zdolnej zrobić wszystko dla kariery Ewy granej przez Anne Baxter. Prawie dekadę wcześniej Davis zagrała też w filmie „Trzy kamelie”, który również pokazywał dojrzałość w jak najlepszym świetle. Bohaterka portretowana przez Davis zaczyna żyć dopiero po trzydziestce – uwalnia się od apodyktycznej matki, wyrabia sobie własne zdanie, ryzykuje, podejmuje odważne decyzje, które napędzają fabułę.

Potrzebujemy więcej takich produkcji. Filmów, w których pierwsze skrzypce grają kobiety z krwi i kości, które wraz z wiekiem stają się coraz ciekawsze, pełne różnorodnych emocjonalnych odcieni. A także kobiety, którym nie przeszkadzają pierwsze zmarszczki i siwe włosy. To ważne, bo jeśli sny prosto z srebrnego ekranu częściej będą przekazywać komunikat, że dojrzałość jest w cenie, łatwiej będzie ten fakt zaakceptować również zwykłym zjadaczom chleba oddalonym o tysiące kilometrów od Hollywood. Oby kolejne oscarowe gale pokazały, że świat należy również do kobiet. I to nie tylko tych, które do niedawna były nastolatkami. 

1

Kadr z filmu „Żebro Adama”

Fot. youtube.com, wikipedia.org, fanpop.com