Okultyzm, Europa na chwilę przed katastrofą, podskórny niepokój leczony sporą dawką dekadencji. Do tego dodać należy jeszcze dwie siostry organizujące seanse spirytystyczne  (w tych rolach Natalie Portman i Lily-Rose Depp) i mężczyznę o skomplikowanej przeszłości (Emmanuel Salinger), który chce nakręcić film, jakiego jeszcze nie było. Z tej alchemicznej wręcz mieszanki powstało „Planetarium” – nowy obraz francuskiej reżyserki Rebecki Zlotowski. 

Europa to ziemia umarłych. Na jednym metrze kwadratowym znajduje się więcej dusz niż żywych. Szczególnie łatwo odczuje to przybysz z tak młodego państwa jak Stany Zjednoczone – opowiada Laura Barlow, rozpoczynając seans wywoływania duchów. Ale umarłych dopiero przybędzie. W końcu znajdujemy się w Paryżu lat 30. Europa stoi nad przepaścią. Kryzys ekonomiczny daje o sobie znać. Nietolerancja rośnie w siłę. Na razie można to jeszcze ignorować. Uciszać złe przeczucia. Spędzać noce na piciu szampana i… kontaktach ze zmarłymi.

W nawiązywaniu tych kontaktów pomagają Laura (Portman) i Kate (Depp) – siostry specjalizujące się w zjawiskach paranormalnych. Laura to urodzona showmenka, Kate pełni funkcję medium. Młodymi Amerykankami interesuje się pracujący w branży filmowej André Korben (Salinger). Zaprasza kobiety na seans do swojego domu. Zachwycony efektami, postanawia nakręcić film fabularny z siostrami Barlow. Tylko czy taśma filmowa będzie w stanie zarejestrować zjawiska paranormalne, oddać eteryczną niecodzienność chwili? Korben będzie robił wszystko, by ukończyć swoje dzieło i jednocześnie wgłębić się we własną przeszłość, do której furtkę otworzyły mu siostry z nadprzyrodzonymi zdolnościami.

2 planetarium m2 films natalie portman Lily Rose Depp

„Planetarium” uwodzi przede wszystkim hipnotycznym klimatem – wizualną precyzją i wiernie oddanym nastrojem Paryża lat 30. Część kadrów spokojnie mogłaby pochodzić z wysmakowanych reklam Chanel. Nasycone kolory, gra światłem, perfekcyjnie skrojone ubrania i makijaże retro dostarczą przyjemności wszystkim estetom. Ciekawy jest również wątek filmu w filmie, dzięki któremu Zlotowski puszcza oko do kinomaniaków chętnych wyłuskiwać pojedyncze symbole i nawiązania do filmów powstałych w dwudziestoleciu międzywojennym i do historii dziesiątej Muzy. Wrażenie robi też gra zawsze niezawodnej Portman, dzięki której Laura jawi się jako postać skomplikowana, niedostępna emocjonalnie, a jednocześnie targana uczuciami.

Niestety nowy film Zlotowski pozostawia po sobie również niedosyt. Problem tkwi prawdopodobnie w tym, że reżyserka wzięła na warsztat zbyt dużo wątków, nie udało jej się ich jednak wystarczająco pogłębić. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto lub co gra w „Planetarium” pierwsze skrzypce. A tak naprawdę każdy z podejmowanych w filmie tematów był na tyle ciekawy, że świetnie sprawdziłby się jako główny konstrukt, na którym można było oprzeć fabułę. W „Planetarium” mowa o siostrzanej relacji i skrywanej namiętności, o problemach politycznych i gospodarczych Europy przed wojną, o nienawiści do obcych i o obsesji twórcy na punkcie swojego dzieła, o zjawiskach paranormalnych i przeszłości, od której nie da się uciec. Tych składników układanki jest trochę za dużo, przez co każdy z nich traci na znaczeniu, a film nie angażuje widza tak bardzo, jak mógłby. Szkoda też, że Zlotowski nie pokusiła się o więcej analogii, które mogłyby odbijać współczesne niepokoje w tych dręczących Europejczyków w latach 30. Pomimo tych defektów „Planetarium” to całkiem udana produkcja. Zlotowski zadebiutowała w roku 2010 filmem „Piękny kolec”, w roku 2013 pokazała w Cannes obraz „Grand Central”, który został doceniony przez krytyków i wywalczył Nagrodę Françoisa Chalaisa. Warto śledzić karierę francuskiej twórczyni.

4 planetarium m2 films natalie portman Lily Rose Depp

1 planetarium m2 films natalie portman Lily Rose Depp

„Planetarium” pojawi się na ekranach polskich kin już 24 lutego. Redakcja „enter the ROOM” objęła patronat medialny nad tytułem. 

Fot. materiały prasowe