Wszelkiego typu aplikacji i portali randkowych przybywa ostatnio w szalonym tempie. Większość z nich opiera się na szukaniu podobieństw między potencjalnymi partnerami. Twórcy Hater App wychodzą z założenia, że nic nie łączy bardziej niż  wspólna niechęć do czegoś. 

Jesteśmy cyfrowym pokoleniem, a więc większość swojego czasu spędzamy w świecie wirtualnym. W internecie szukamy informacji, ofert pracy i potencjalnych współpracowników, utrzymujemy kontakt z przyjaciółmi, słuchamy muzyki…  Nic więc dziwnego, że również coraz częściej poszukujemy partnera online. Sposobów na to jest kilka – od Tindera i Happn, przez Match i OkCupid, po serwisy randkowe, które zastąpiły niegdysiejsze swatki. Wszyscy, którzy umawiali się na randki, korzystając z różnorodnych aplikacji, wiedzą, że te rozpoczęte internetowo znajomości częściej rozczarowują, niż dostarczają materiału na barwną opowieść o miłości, szalonej namiętności czy po prostu dobrym, jednorazowym seksie. A jednak z aplikacji randkowych wciąż korzystamy. Czasem po prostu po to, by zabić czas, z kimś porozmawiać, spotkać nowych ludzi, wyjść ze strefy komfortu, otworzyć się na nowe doświadczenia – czy to łóżkowe, czy życiowe.

1 hater app

O ile aplikacje takie jak Tinder mogą wydawać się powierzchowne i promować dość konsumpcyjne podejście do relacji – bo w końcu potencjalnych kandydatów ocenia się przeważnie w kilka sekund na podstawie zdjęcia – o tyle aplikacje takie jak OkCupid czy Hater starają się łączyć ludzi na bazie podobieństw charakterologicznych. Jasne, nie ma co oczekiwać, że poznanie się dzięki aplikacji będzie równie intrygujące, co to na żywo. Twórcy aplikacji starają się jednak prześcigać w niestandardowych pomysłach (które tak naprawę swój pierwowzór znajdują w zachowaniach z prawdziwego życia). Użytkownicy Hater nie porozmawiają ze sobą dlatego, że lubią taką samą muzykę albo filmy, a dlatego, że wspólnie czegoś nie znoszą. Jeśli kiedykolwiek zaprzyjaźniliście się z kimś, bo mieliście okazję razem coś skrytykować, wiecie, że mało co zbliża do siebie tak, jak mała dawka nienawiści. Nie znosicie Donalda Trumpa? Nie lubicie ludzi, którzy zbyt wolno chodzą? A może denerwują was osoby, które strzelają palcami? Nie tolerujecie telewizji? A może najbardziej wkurzają was kolejki? Dzięki Hater macie szansę poznać osoby, które nie lubią tych samych rzeczy. Całkiem dobry punkt wyjścia do rozpoczęcia znajomości, prawda? O wiele łatwiej znaleźć z kimś wspólny temat i ominąć męczące small talki. Nic dziwnego, że choć aplikacja Hater pojawiła się zaledwie około miesiąc temu, zgromadziła już ponad 200 000 użytkowników w Stanach Zjednoczonych, a w Niemczech awansowała na lifestylową aplikację numer jeden. Czy w Polsce będzie podobnie?

2 hater app

Fot. materiały prasowe