Kadr z filmu „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”

Świat filmu, szczególnie hollywoodzki, to świat mężczyzn. A jednak w roku 2016 procent kobiet, które zagrały główne role w 100 najbardziej kasowych filmach był najwyższy w historii. Kobiety były bohaterkami 29% produkcji, które mogły pochwalić się największym finansowym sukcesem. Czy to dużo?

Rozdanie Oscarów za nami, warto przyjrzeć się temu, jak kobiety radziły sobie w ubiegłym roku w Hollywood. Jeśli mówimy o najbardziej kasowych obrazach, często przed oczami stają nam typowo męskie filmy akcji. A przecież jeśli spojrzeć na listę filmów, które zarobiły najwięcej w historii (po uwzględnieniu inflacji), znajdziemy na niej bardzo wiele opowieści o kobietach. Numer jeden, hit wszech czasów, czyli „Przeminęło z wiatrem”, to historia życiowych perypetii Scarlett O’Hary (Vivien Leigh). Na trzecim miejscu plasuje się „Titanic”, w którym pierwsze skrzypce gra Rose (Kate Winslet i Gloria Stuart). Na miejscu piątym „Dźwięki muzyki” z rozśpiewaną Marią (Julie Andrews). Wydawać by się mogło, że producenci od lat powinni mieć świadomość, że ciekawe role kobiece również są w stanie przyciągnąć przed ekrany miliony widzów. Wydaje się jednak, że taki pogląd wciąż nie jest powszechny.

Za nami rok 2016. Rok, w którym zgodnie z danymi amerykańskiego ośrodka badawczego The Center for the Study of Women in Television and Film, procent kobiet, które zagrały główne role w 100 najbardziej kasowych filmach był najwyższy w historii. Jest się z czego cieszyć, ale jest i nad czym pracować. Główne bohaterki pojawiły się w 29% kasowych produkcji, między innymi w filmach takich, jak „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” (Felicity Jones), „Nowy początek” (Amy Adams), „Dziewczyna z pociągu” (Emily Blunt) czy „Bridget Jones 3” (Renée Zellweger). Ważna była też oscarowa rola Emmy Stone w „La La Land” (musical znalazł się na 21. miejscu wśród filmów, które zarobiły najwięcej w roku 2016) czy Margot Robbie w „Legionie samobójców” (10. pozycja).

2 kobiety w kinie

Kadr z filmu „La La Land”

Jednak 29% to nie liczba, która powinna wprawiać nas w zachwyt. Szczególnie, że badania The Center for the Study of Women in Television and Film informują nas również o tym, że kobiety wciąż najczęściej są bohaterkami komedii, w następnej kolejności dramatów. W filmach akcji, czyli tych, które często zarabiają najwięcej, zobaczymy znacznie, znacznie więcej mężczyzn. Ciekawą odmianą może być zaplanowany remake „Ocean’s Eleven”, w którym w mistrzynie przekrętów wcielą się między innymi Sandra Bullock, Cate Blanchett, Helena Bonham Carter, Anne Hathaway i Rihanna. Tak, tak, wszystkie złodziejki będą kobietami. W roku 2017 zobaczymy też opowieść nie o superbohaterze, a o superbohaterce, czyli „Wonder Woman” z Gal Gadot w roli głównej, „Piękną i bestię” z Emmą Watson oraz „Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” z Daisy Ridley w roli Rey.

Choć z roku na rok kobiet zatrudnianych jako aktorki w kasowych filmach jest coraz więcej, nie można tego niestety powiedzieć o ilości reżyserek i scenarzystek. Rok 2016 to również rok, w którym Hollywood musiało się zmierzyć z krytyką z tego powodu, między innymi za sprawą amerykańskiej agencji strzegącej praw pracowników – The Equal Employment Opportunity Commission. Komisja zarzuciła hollywoodzkim studiom dyskryminację reżyserek. A póki więcej reżyserek nie dostanie szansy na robienie własnych, wysokobudżetowych filmów, nie możemy się spodziewać, że ilość bohaterek takich właśnie filmów gwałtownie wzrośnie. Dane The Center for the Study of Women in Television and Film świadczą o tym, że kobiety dostają główne role w 57% filmów tworzonych przez reżyserki oraz zaledwie w 18% filmów tworzonych przez reżyserów. Liczymy na to, że w kolejnych latach kobiety będą w Hollywood bardziej widoczne. W europejskim kinie już się to dzieje. Wystarczy wymienić obsypany w ubiegłym roku nagrodami film „Toni Erdmann” niemieckiej reżyserki Maren Ade z kobietą w roli głównej, czyli Sandrą Hüller jako Ines. 

1 kobiety w kinie

Kadr z filmu  „Nowy początek” 

Fot. materiały prasowe