Kadr z filmu „Metropolis”

Może się wydawać, że kino nieme odeszło do lamusa lata temu. Trudno mi się z tym zgodzić. Trochę zakurzone klasyki sprzed dekad wciąż fascynują i są pokazywane na całym świecie, także w Warszawie.

Gdy w roku 2011 na ekrany kin trafił film „Artysta”, mało kto spodziewał się tak spektakularnego sukcesu obrazu Michela Hazanaviciusa. Okazało się, że w XXI wieku film niemy wciąż może angażować widza. „Artysta” zgarnął aż 5 Oscarów – za najlepszy film, najlepszą reżyserię, muzykę oryginalną, najlepsze kostiumy i dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Zresztą Oscary nie były jedynym wyróżnieniem, które przypadło produkcji w udziale. „Artysta” wygrał też Złotą Palmę w Cannes, Złotego Globa, nagrodę BAFTA i wiele, wiele innych. Oczywiście można argumentować, że świat kina jest narcystyczny, wiecznie zakochany w sobie i pławiący się w autotematyzmie, krytycy musieli więc zwrócić uwagę na film opowiadający o ewolucji kina. „Artysta” przedstawia przecież historię Georga Valentina, fikcyjnej gwiazdy kina niemego, aktora, który nie daje sobie rady, gdy na ekranach pojawia się dźwięk. To zresztą temat wielokrotnie już eksplorowany, choćby w słynnym „Bulwarze Zachodzącego Słońca”. Taki tok rozumowania nie oddaje jednak sprawiedliwości twórcom „Artysty”, bo przecież nie tylko temat filmu zapewnił mu sukces. Skąd ten fenomen?

Odpowiedzi na to pytanie może być co najmniej kilka. Ja mam swoją własną, dość osobistą. Pamiętam doskonale mój pierwszy raz z niemym kinem. Dobre kilka lat temu zapisałam się na studium historii filmu organizowane w Warszawie przez Akademię Filmową. Na jednych z pierwszych zajęć rozsiadłam się w kinowym fotelu i wyczekiwałam pokazu. Oczekiwałam, że nieme filmy będą dla mnie pewnym kuriozum, ale szczerze mówiąc, nie mogłam się doczekać, gdy kurs dobrnie do filmów trochę nowszych – z lat 60., 70., 80. A skończyło się tak, że po pierwszym pokazie wpadłam w miłość po uszy i przez długi, długi czas odmawiałam oglądania nowych filmów. Co tak bardzo spodobało mi się w filmach starszych ode mnie kilkakrotnie? Na pewno zadziałała atmosfera – klimatyczna sala kinowa, muzyk grający na żywo na fortepianie. Myślę jednak, że największy wpływ na mój zachwyt miało to, że funkcjonujemy dziś w świecie przeładowanym bodźcami. Jesteśmy z każdej strony atakowani informacjami, dźwiękami, obrazami, które nie zawsze chcemy absorbować, ale nie mamy innego wyboru. W momencie, gdy mamy więc rzadką okazję, by wyłączyć czy wyciszyć jakiś zmysł, czujemy się spokojniejsi, bardziej skupieni, na swój sposób wyzwoleni. To właśnie oferuje nam kino nieme, które dzięki brakowi dialogów, pewnej umowności, prostocie i wyrazistości środków, potrafi być doskonałą odtrutką na świat instant.

1 kino nieme

Kadr z filmu „The Goat”

Filmy nieme to nie są filmy dopasowane do naszej epoki. Widać w nich anachronizm i teatralność, ale właśnie ten kontrast wyzwala pewną magię, której nie znajdziemy w nowszych produkcjach. Nieważne czy obejrzymy powstałego zaledwie kilka lat temu „Artystę” czy obrazy Charliego Chaplina z lat 20., w pierwszym i drugim przypadku, dostaniemy choć szczyptę tej magii. Moje wrażenia nie są odosobnione. Coraz więcej kin na świecie wraca do wyświetlania niemych obrazów, organizowane są kolejne festiwale mające na celu przybliżenie widowni dzieł twórców działających na początku XX wieku, a uznani twórcy starają się ożywić stare dzieła i nadać im współczesny kontekst. Tak było choćby z muzyką, którą skomponował Abel Korzeniowski do obrazu „Metropolis” Fritza Langa. Futurystyczne dzieło niemieckiego reżysera opowiada o świecie, w którym dominuje wzajemna antypatia i niesprawiedliwe podziały. W „Metropolis” mamy do czynienia z dwoma grupami ludzi – nadrzędną klasą myślicieli i podrzędną klasą robotników. Ludziom przynależącym do obydwu grup nie wolno się ze sobą kontaktować. Abel Korzeniowski, komponując muzykę do obrazu z lat 20., chciał odnieść się do sytuacji w Stanach Zjednoczonych po atakach z 11 września, do lęku przed tworzeniem się nowych murów i podziałów. Dzięki temu klasyk Langa zyskał nowe, bardzo aktualne znaczenia.

Czarno-białe, pozbawione muzyki filmy można oglądać choćby w Cinémathèque Française w Paryżu, The Electric Cinema w londyńskim Notting Hill, Elgin Winter Garden Theatre w Toronto czy Cinatece w Madrycie. Wcale nie trzeba jednak lecieć do Paryża, by zetknąć się z kinem niemym. Niedawno w Warszawie przy Burakowskiej 14 otworzyła się na przykład Laterna Magica – miejsce, w którym odbywają się kameralne pokazy filmowe. To wyjątkowy filmowy projekt, który powstał we współpracy z Akademią Filmową. Organizatorzy sięgają w programie po klasyki wielkich twórców z udziałem nie mniejszych artystów i łączą je z muzyką na żywo, której jakość zapewnia prawdziwy maestro-taper grający na pianinie. W programie znajdziemy nazwiska takich twórców jak Charles Chaplin, Flip i Flap czy Buster Keaton. Laterna Magica to jedna z hal Burakowskiej 14, która została zaadaptowana na kameralne pokazy, natomiast wraz z nadejściem wiosny i wzrostem temperatury, wydarzenie przeniesie się na zewnątrz, rozszerzając przy tym towarzyszący akompaniament do trio. Pokazy odbywają się w soboty i niedziele i są bezpłatne. Innymi miejscami, za sprawą których można przenieść się w czasie, są warszawskie Kino Iluzjon czy krakowskie Kino pod Baranami. Polujcie na seanse!

 

NAJBLIŻSZE SEANSE W LATERNA MAGICA:

18 marca (sobota)

  • 19:00 - BUSTER KEATON ,,Neighbours”, FLIP I FLAP ,,Orandes and Lemons”, CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie pielęgniarzem”
  • 20:00 - CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie jest tatusiem”, CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie królem”

19 marca (niedziela)

  • 19:00 - BUSTER KEATON ,,The haunted House”, BUSTER KEATON ,,Hard luck”
  • 20:00 - CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie i Fatty bawią się”, CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie królem”, LAUREL & HARDY ,,Our wife”

25 marca (sobota)

  • 19:00 - BUSTER KEATON ,,Hard luck”, LAUREL & HARDY ,,Helpmates”, CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie jako dozorca”
  • 20:00 - CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie i Józef są rywalami”, CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie i Mabel na wyścigach”, BUSTER KEATON ,,The goat”

26 marca (niedziela)

  • 19:00 - LAUREL & HARDY ,,Me and my pal”, LAUREL & HARDY ,,County hospital”, BUSTER KEATON ,,The playhouse”
  • 20:00 - CHARLIE CHAPLIN ,,Jego muzyczna kariera”, LAUREL & HARDY,, Them thar hills”, CHARLIE CHAPLIN ,,Charlie i Mabel na spacerze”

3 kino nieme

Kadr z filmu „Gabinet doktora Caligari”

Fot. materiały prasowe