Seksizm niejedno ma oblicze. Niektóre przykłady dyskryminacji zauważamy momentalnie i potrafimy na nie reagować. Na przykład niedawna skandaliczna wypowiedź Janusza Korwina-Mikkego w Parlamencie Europejskim natychmiast wywołała ostrą reakcję zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Inne przejawy seksizmu są tak mocno zakorzenione w społeczeństwie, że potrzeba czasu i uwagi, by je w ogóle dostrzec i zastanowić się, jak sobie z nimi radzić. Badacze z Queensland postanowili przyjrzeć się bliżej różnym typom seksistowskich postaw i sprawdzić, jak mogą one wpływać na przyjemność czerpaną przez kobiety z seksu.

Australijscy naukowcy na potrzeby badania zdecydowali skupić się na dwóch często wyróżnianych rodzajach seksizmu. Pierwszy, nazwany wrogim, to seksizm, który dość łatwo rozpoznajemy i w ramach którego mieszczącą się różne komentarze i zachowania, z których wynika jasna niechęć czy nawet pogarda dla kobiet. Kierowany jest on przede wszystkim w stronę kobiet, które wyłamują się ze narzucanych przez patriarchat ról. Drugi, nazywany życzliwym, jest rzadziej wychwytywany. Bazuje przeważnie na rycerskiej, opiekuńczej postawie mężczyzny, który docenia w kobiecie przede wszystkim jej stereotypowo kobiece cechy. Ta łagodniejsza forma seksizmu czasem może kryć się za uśmiechem czy nawet dobrymi intencjami, ale niestety jej efekt jest taki, że kobieta jest traktowana protekcjonalnie i infantylnie, jako bezradna i niezdolna do przejęcia kontroli.

Badacze z Queensland postanowili zapytać kobiety o ich życie seksualne, jak i ewentualne seksistowskie nawyki ich partnerów. Skupili się przede wszystkim na dopytywaniu się o postawy, które można zaklasyfikować jako seksizm życzliwy, gdyż jest on bardziej zawoalowany. W ramach pierwszej grupy przeprowadzono rozmowy z 339 heteroseksualnymi kobietami od 18 do 64 roku życia, zarówno tymi nie będącymi w stałych związkach, jak i tymi, których związki liczyły nawet do 39 lat. Kobiety z pierwszej grupy pytano o ich poglądy społeczno-polityczne, zadawano też pytania, które miały pomóc stwierdzić, w jakim stopniu badane kobiety mogły zinternalizować seksistowskie postrzeganie rzeczywistości i dostrzegać lub nie dostrzegać problemów płynących z męskiej dominacji. Uczestniczki zapytano również o ich seksualne doświadczenia i praktyki, o to, jak często doświadczają orgazmu oraz o to, w jakim stopniu ich partner czy partnerzy jawią się jako samolubni w łóżku.

2

Kadr z filmu „Ostatnie tango w Paryżu”

W drugiej grupie znalazły się 323 kobiety, w wieku od 19 do 66 lat, ponownie zarówno te niebędące w stałych związkach, jak i te, które były w związkach, trwających nawet do 45 lat. Większość tematów rozmów była podobna, natomiast kobiety z drugiej grupy zostały zapytane również o to, jak często (lub czy w ogóle) mówią partnerom o swoich seksualnych potrzebach, dają im wskazówki, co do tego, jak chciałyby być dotykane, całowane, zaspokajane itd. oraz jak często proszą ich o przyjemność.

Po przeanalizowaniu setek rozmów, naukowcy stwierdzili, że choć nie ma bezpośredniego związku między seksizmem w związku i w sypialni a ilością orgazmów doznawanych przez kobiety, istnieje związek, który można porównać do efektu domina. Na czym on polega? Kobiety, których partnerzy stosowali wrogi seksizm prawie zawsze wierzyły, że mężczyźni są egoistami w łóżku. Kobiety, których partnerzy stosowali życzliwy seksizm czy te, które same mocno zinternalizowały seksistowskie postrzeganie świata, również często były przekonane o samolubności partnerów. Przekonanie to owocowało tym, że miały większy problem z mówieniem o swoich seksualnych potrzebach. A rzadsze mówienie o tym, czego i kiedy pragną, skutkowało znacznie mniejszą ilością orgazmów.

Badania to kolejny ważny głos w dyskusji na temat tego, dlaczego statystycznie kobiety będące w heteroseksualnych związkach mają mniej orgazmów niż ich partnerzy. Dopóki nie wyeliminujemy seksizmu i będziemy trzymać się sztywno wyznaczanych przez płeć ról, nasze życie seksualne z pewnością nie będzie udane tak, jakby być mogło. Autorzy badań podkreślają też jeszcze jedną bardzo istotną kwestię – bez dialogu w sypialni, bez otwartego mówienia o swoich potrzebach i preferencjach nie sięgniemy szczytów. U podstaw rozkoszy leży dobra komunikacja.

Zdjęcie główne: kadr z filmu „Oczy szeroko zamknięte”