Nazwanie jej matką wszystkich nauk nie jest chyba nadużyciem. Chociaż współcześnie pozostał jej już chyba tylko tytuł. Filozofia wydaje się nauką niepraktyczną, nieprzystępną i enigmatyczną. Nieobecną w codziennym życiu. Kto z czystym sumieniem może powiedzieć, że wie, czym jest destrukturalizm, ontologia czy fenomenologia – ręka w górę. A kto ośmieli się zapytać? I tu tkwi paradoks – nauka, która opiera się na stawianiu pytań, tak onieśmiela, że stała się kompletnie niezrozumiała, a przecież jej korzenie tkwią w ludzkiej ciekawości i chęci poznania. Czy faktycznie tak jest, a jeżeli tak, to dlaczego – pytamy Rolanda Zarzyckiego, prorektora ds. dydaktycznych z Collegium Civitas. 

Czym jest dzisiejsza filozofia?

Roland Zarzycki: Niestety muszę przyznać, że dzisiejsza filozofia ugrzęzła w murach akademickich, skupiając się w przeważającej mierze na historii filozofii, nie zaś na krytycznym myśleniu czy „umiłowaniu miłości”, czym tradycyjnie była. Stąd też takie jej postrzeganie – jako zimnej, nieobecnej i niepraktycznej. Często w naszych rozmowach pojawia się pytanie – czy w filozofii wszystko już zostało odkryte i powiedziane? Niektórzy mówią nawet, że cała nowożytna filozofia to tylko dopiski do dzieł Platona i Arystotelesa, ewentualnie wzbogacone o współczesne wyniki badań naukowych. Osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem.

 1

Czy im było łatwiej?

Roland Zarzycki: Dawniej filozofia zagarniała mnóstwo przestrzeni w świecie nauki. Po prostu było mniej dziedzin nauki i ktoś zajął się tymi tematami. Na wysokim poziomie ogólności powiedziałbym, że filozofia stawiała pytania, na które próbowano odpowiadać. Tam, gdzie poszukiwania odpowiedzi zaczynały nabierać systematycznego charakteru i przyjmować precyzyjne kształty, rodziły się kolejne dziedziny nauki w takim ich rozumieniu, jakie znamy dzisiaj, np. biologia, fizyka czy psychologia.

 

Czy to oznacza, że utknęliśmy z tymi samymi pytaniami? Nadal szukamy tych samych odpowiedzi?

Roland Zarzycki: Nauka dostarczyła nam odpowiedzi na wiele z postawionych dawniej pytań. Ale mnóstwo z nich nadal jest aktualne. Zmieniają się realia, w których funkcjonujemy, i stąd również pojawiły się nowe przestrzenie do odkrycia. Po charakterystycznym dla starożytności myśleniu o filozofii jako o sztuce życia, w XX wieku pojawiły się nurty takie, jak egzystencjalizm czy postmodernizm, które skupiają się bardziej na losie człowieka i jego odpowiedzialności za swoje istnienie. W naturalny sposób te filozoficzne refleksje przenikają do popkultury i okresowo stają się ‘trendy’. Zarazem obserwujemy laicyzację zachodnich społeczeństw, a wraz z odrzuceniem Boga jako gwaranta sensu egzystencji i twórcy zasad, według których człowiek może  funkcjonować, w centrum uwagi ponownie pojawiają się rozmowy na temat tego „jak żyć”.

 2

Jak to jest z etyką? Naturalne wydaje się, że odchodząc od religii, potrzebny jest ludzkości jakiś kręgosłup moralny. Warto go szukać w etyce?

Roland Zarzycki: To trudny temat. Wydaje się, że etyka mogłaby, a nawet powinna być taką alternatywą. Problem w tym, że filozofowie rozwijają teorię, ale rzadko dbają o praktykę. Jeszcze większy problem, że etyka bez praktyki traci swój sens. Inny aspekt sprawy to, że współczesna religia to wielki biznes, a na etyce biznes dopiero się uczy zarabiać (mam tu na myśli np. popularny CSR). Z jeszcze innej strony widać, że zwłaszcza w krajach, w których człowiek jest doprowadzony na krawędź – czy to z powodu kompletnego wyeksploatowania pracą i konsumpcyjnym trybem życia, czy też – na przeciwnym biegunie – dlatego, że brakuje mu podstawowych środków do życia, ludzie szukają odpowiedzi w religii. No bo skoro nie ma racjonalnego wytłumaczenia dla dziejącej się krzywdy i cierpienia, to opieki i sensu życia musimy szukać u sił wyższych. Jednocześnie religia zdejmuje z człowieka brzemię odpowiedzialności. Ktoś za nas decyduje o tym, co nam wolno, a czego nie. Oferuje gotowy kodeks moralny. Oddaje stery w ręce Opatrzności. To charakterystyczne dla największych religii monoteistycznych. Ku filozofii, w tym etyce, zwracają się raczej osoby, które samodzielnie szukają odpowiedzialności za swoje działania, sensu swojego życia i świadomie kształtują swój własny kręgosłup moralny. Wymaga to innego rodzaju wysiłku i oddania. Nie zawsze też stoi w opozycji do religii, jak chociażby w buddyzmie, który skupia się na ścieżkach rozwoju duchowego.

 

Kwestie związane z religią to jednak nie wszystko. Co z innymi nurtami?

Roland Zarzycki: Przeżywamy „niszowy” renesans wielu nurtów filozoficznych, jak na przykład ontologii, czyli nauki o bycie i istnieniu. Także w związku z rozwojem nauk takich jak fizyka czy biologia. Oczywiście, wielkim obszarem jest filozofia polityki, która dostarcza różnych wizji tego, jak powinno wyglądać społeczeństwo i zgodnie z którymi wartościami należy organizować życie społeczne. To z kolei blisko powiązane jest z etyką. Sama pani widzi, że to wszystko się ze sobą łączy. Jest jeszcze filozofia analityczna, fenomenologia i wiele, wiele innych nurtów. Ale moim zdaniem nie nazewnictwo jest najważniejsze. Warto za to poznać pytania i odpowiedzi, które filozofia stawia, chociażby po to, żeby zastanowić się, co sami na dany temat uważamy. Są też nowe tematy, z którymi dziś trzeba się zmierzyć – sztuczna inteligencja, globalne ocieplenie, aborcja, in vitro, nowe oblicza eksploatacji ludzi w pracy – znane „mieć czy być” – to wszystko tematy, w które filozofia jest i powinna być zaangażowana.

3 

Będę trochę złośliwa. Mamy czarny protest, dyskusje o legalizacji związków homoseksualnych, in vitro. Słychać głosy polityków, kobiet, księży, rożnego rodzaju organizacji – a etyków czy filozofów brak. Dlaczego?

Roland Zarzycki: Filozofowie trochę na własne życzenie się od tego odsunęli, a w konsekwencji przestali być proszeni o zabieranie głosu. Oczywiście generalizuję – proszę to wziąć pod uwagę. Ale w moim odczuciu filozofowie bardzo często komplikują rzeczy ponad miarę, zwłaszcza w warstwie językowej. Mając poczucie, że mówią o sprawach trudnych, mówią mętnie, by nikt im nie zarzucił błędu. A ludzie mają dziś dość problemów i nie potrzeba im jeszcze mętnych spekulacji oderwanych od codziennego życia. Z drugiej strony, jeśli filozofowie nadal będą ignorować świat rzeczywisty, to ten wypchnie ich na jeszcze głębszy margines. Bo nie jest prawdą, że filozofowie rozważają rzeczy tak trudne, że niedostępne dla przeciętnego człowieka. Jest raczej tak, że filozofowie komunikują się tak niezdarnie  czasami z premedytacją – że nikt nie może ich zrozumieć.

 

Trochę tak jak z prawnikami czy księgowymi?

Roland Zarzycki: Trochę tak. Tylko różnica polega na tym, że prawnik i księgowy jest niezbędny do załatwienia pewnych spraw praktycznych i zawsze znajdzie zatrudnienie. A filozof już niekoniecznie. Ale są także filozofowie zaangażowani w świat „rzeczywisty”, jak choćby Richard Shusterman, amerykański filozof, zajmujący się filozofią ciała, także autor książki „The fine art of rap”, w której między innymi analizuje rolę wieszczy ulicy, jakimi są niektórzy politycznie zaangażowani artyści hip-hopowi. Czy też, by podać zupełnie inny przykład, Martha Nussbaum, filozofka i etyczka, której opinie polityczne były brane pod uwagę przez najważniejsze instytucje międzynarodowe.

 4

A bardziej lokalne przykłady?

Roland Zarzycki: Może nie są tak spektakularne, ale mamy trochę bardzo solidnych filozofek i filozofów zaangażowanych w sprawy publiczne. Jest także w Polsce trochę inicjatyw wokół filozofii „zaangażowanej”. „Porządne myślenie” to warsztaty skierowane do gimnazjalistów i licealistów we Wrocławiu, które zostały przyjęte entuzjastycznie zarówno przez uczniów, jak i nauczycieli. Pokazujemy, jak wykorzystać w życiu codziennym narzędzia, które oferuje filozofia, zachęcając chociażby do krytycznej refleksji nad przekazami medialnymi, których jesteśmy odbiorcami. To zainteresowanie, które wywołują warsztaty umacnia mnie w przekonaniu, że naprawdę nie chodzi o to, że filozofia się zdezaktualizowała, tylko że wymaga nowego, zrozumiałego języka. Inny przykład – również z Wrocławia – to  spotkania dla dorosłych  pod nazwą „Filozoficzne wtorki”. Okazało się, że wykłady i rozmowy na temat filozofii wystarczy przenieść z uniwersytetu do kawiarni, do bardziej komfortowego, luźnego miejsca, by na każdym spotkaniu pojawiało się kilkadziesiąt osób. Tematy, które poruszamy, okazują się  istotne.

 

Jakie to tematy?

Roland Zarzycki: Aktualne pytania filozoficzne, jak sądzę, to na przykład: czy my poznajemy, czy może raczej tworzymy świat? Dlaczego to, co jest piękne, jest piękne? Czy ludziom pięknym żyje się łatwiej? W jakim sensie  w ogóle możemy powiedzieć, że coś jest piękne lub dobre, i kto o tym decyduje?

 

Czy w tym wszystkim chodzi o znalezienie właściwej odpowiedzi?

Roland Zarzycki: Myślę, że raczej o odwagę do tego, żeby czasem zakwestionować coś, co wydaje się oczywiste. Osobiście uważam, że filozofia powinna być sztuką zadawania mądrych pytań. Nie tych, które mądrze brzmią, tylko tych, które są ważne. Być inspiracją i motywować do tego, żeby się nad odpowiedzią po prostu zastanowić.

Fot. unsplash.com