Ostatnio coraz częściej na dużym ekranie możemy podziwiać portrety ważnych kobiet, które zapisały się w historii. Po „Jackie" Pablo Larrino oraz „Sztuce kochania" Marii Sadowskiej pora na postać ze świata muzyki, czyli Dalidę. Film Lisy Azuelos od piątku w kinach.

Historia diwy uwielbianej przez tłumy, silnej, wytrwałej i zjawiskowej na scenie, a jednocześnie bardzo trudnej i zagubionej w relacjach miłosnych nie jest prosta do opowiedzenia. Azuelos wrzuca nas w życie bohaterki tuż po jej nieudanej próbie samobójczej. Brat i zarazem menadżer oraz grupa najbliższych współpracowników umieszczają artystkę w ośrodku, w którym ma dojść do siebie. Wcześniejsze losy Dalidy poznajemy z opowieści kolejnych gości w gabinecie psychiatry. Pierwszy z nich to Lucien Morisse, jedna z najważniejszych postaci w życiu artystki, przyjaciel, który pomógł jej zaistnieć, opiekował się na początku jej karierą, był przyjacielem i kochankiem, a wreszcie mężem. Jednak ich małżeństwo przetrwało zaledwie kilka miesięcy. W kolejny wątek wprowadza nas Jean Sobieski, malarz, z którym Dalida miała romans niedługo po ślubie z Lucienem. Konwencja opowiadań w gabinecie w końcu jednak się urywa, a najważniejsze sytuacje z życia artystki poznajemy przez pryzmat jej piosenek, film przybiera teledyskową konwencję, tracąc początkowo budowane napięcie.

Można odnieść wrażenie, że reżyserka ma trudność w podjęciu decyzji, jak ukazać Dalidę. Czy to historia o kobiecie poszukującej miłości, czy sukcesie gwiazdy scenicznej? Z drugiej strony te dwa aspekty są ze sobą nierozerwalne. Sama bohaterka wydaje się być dwiema postaciami: wyjątkową, odważną Dalidą i kruchą, zagubioną, pragnącą zwykłego życia Iolandą Gigliotti.

1 dalida

W filmie sporo jest scen witania się z tłumem, bycia na wyłączność publiczności, obrazki z kolejnych występów pełne blichtru. Sporo jest momentów, w których główna bohaterka chłonie swoje życie, czerpie z niego pełnymi garściami (podkreśla to często powtarzany gest na scenie: charakterystyczne podnoszenie rąk). Jednocześnie możemy wejść w jej pozasceniczny świat, gdzie gotuje makaron, wyprowadza na spacer swojego psa czy ogląda w telewizji Louisa de Funèsa. To ważne, że możemy poznać historię piosenkarki z wielu perspektyw, dzięki czemu rozumiemy motywy jej postępowania. Zapadającą w pamięć sceną jest ta, kiedy bohaterka jako kilkulatka była w okrutny sposób wyśmiewana przez rówieśniczki z powodu noszenia grubych okularów, co może tłumaczyć obsesję dorosłej Dalidy na punkcie perfekcyjnego wyglądu.

2 dalida

Film ukazuje także losy partnerów artystki. Na ekranie widzimy ich kolejne samobójstwa. Można odnieść wrażenie, ze decyzja o rozbudowaniu tych wątków motywowana jest tym, aby pokazać Dalidę jako femme fatale, negatywną postać, która przyczynia się do cierpienia innych, a chyba nie o to do końca chodziło.

Sama Azuelos w jednym z wywiadów przyznała, że chciała przede wszystkim opowiedzieć o świecie, który miała okazję poznać jako dziecko, bowiem jej matka, Marie Laforêt, była znaną piosenkarką w latach 60. i 70. Film stanowi przeniesienie w tamte czasy, oddaje im niejako hołdu. Wydaje się, że obraz Azuelos ma nie tylko przypomnieć czasy Dalidy, tym, którzy za nią tęsknią, lecz także przybliżyć jej postać osobom, które dopiero się o niej dowiedziały.

Nasza redakcja objęła patronat nad obrazem „Dalida. Skazana na miłość", który w kinach od 31.03

3 dalida

Fot. materiały prasowe