Jakiś czas temu polecałem tutaj okupacyjny dziennik „Mój wróg, moja miłość”, w którym to szesnastoletnia Hanna Zach pisała o zauroczeniu nazistowskimi żołnierzami. Pamiętnik ten śmiało może funkcjonować jako suplement innej książki, pt. „Wojenne związki. Polki i Niemcy podczas okupacji” autorstwa Maren Röger (w przekładzie Tomasza Dominiaka). Naukowczyni analizuje II wojnę światową przez pryzmat podboju seksualnego. 

Lubimy nazywać zdrajczyniami te kobiety, które – wtedy gdy nasi dzielni chłopcy ginęli w obronie kraju – wiązały się z najeźdźcami. Takie proste. Jednak Röger udowadnia, że rzeczywistość wojenna była na tyle skomplikowana, iż bardzo często relacje między Polkami a Niemcami trudno sklasyfikować. Dlatego też autorka rozróżnia trzy kategorie tytułowych wojennych związków, czyli prostytucję, przemoc seksualną i relację dobrowolną; chociaż i one nie były oddzielone od siebie grubymi krechami, wręcz przeciwnie – przenikały się. Bo gdzie zaklasyfikować Polkę, która nieprzymuszenie związała się z Niemcem, aby zapewnić sobie (i często swojej rodzinie) bezpieczeństwo i możliwość wyjścia z nędzy? Albo kobietę za karę wysłaną do burdelu dla żołnierzy tylko dlatego, że kilkakrotnie widziano ją w kawiarni z nazistą? Z drugiej strony Röger przybliża przypadki ślubów ponad podziałami rasowymi. Zanim doszło do zawarcia związku małżeńskiego kobieta musiała postarać się o status volksdeutscha, co też było bardzo utrudnione i wiązało się, m.in. z szukaniem chociaż najmniejszego śladu niemieckiego przodka i badaniami medycznymi.

Kim były te Polki? Czy podzielały ideologię wybranków? Czy nazizm (i wszystko to, co za nim szło w pakiecie) w ogóle miał dla nich znaczenie? Czy prozaiczne zakochanie w ogóle mogło być możliwe w czasie tak okrutnym jak II wojna światowa? Autorka szuka odpowiedzi na te pytania, ale nie traktuje ich jako matrycy, którą można przytknąć do wszystkich przypadków. Tutaj tkwi siła mikrohistorii – każdy opisywany przypadek jest inny, bo jednostkowy. Bardzo często, jeżeli osoby lub pary przeżyły, nie wiemy, co się z nimi po wojnie stało. Wiele kobiet, o których powszechnie było wiadomo, że sypiają z wrogiem (niektóre miały straszyć sąsiadów tą znajomością) uciekały, jak najdalej od swojego poprzedniego miejsca zamieszkania, np. na tzw. ziemie odzyskane. Inne spotykały się z ostracyzmem, którym najbardziej znanym przejawem było golenie głów.

Zakochanie zakochaniem. Jednak w czasie wojny kwitły gwałty na Polkach i Żydówkach. Co prawda brukanie rasy było przestępstwem, ale najpierw należałoby je zgłosić i udowodnić. Kobiety najczęściej bały się, że może to im zaszkodzić, że zostaną wysłane, czy to do obozu, czy do burdelu. Chociaż Maren Röger przedstawia też przypadki wszczęcia dochodzenia i przeprowadzenia go na korzyść powódek (oczywiście to nie dotyczyło Żydówek – te najczęściej były mordowane po stosunku). Linią obrony żołnierzy często było zdziwienie z faktu dokonania przestępstwa; myśleli bowiem, iż mają nieograniczoną władzę nad podbitą ludnością, co nie było nieprawdą.

Męska dominacja jest centralnym bohaterem książki. W każdej relacji Niemcy mieli przewagę nad kobietami. Po pierwsze, jako okupanci w ich kraju. Po drugie, przez sam aspekt płci – kobiety były raczej podporządkowane mężczyznom. Polki, które pracowały z Niemcami, nierzadko  szantażowano: nie będzie seksu, nie będzie pracy. A brak zatrudnienia w czasie II wojny światowej najczęściej oznaczało wywózkę, np. na roboty do Niemiec. W posłowiu Röger pisze: „(...) spojrzenie na kontakty konsensualne, komercyjne i wymuszone pokazuje, jak daleko sięgała władza okupantów. Mieli oni władzę pozwalającą im na decydowanie o seksualnej integralności Polaków i Polek, zarówno nieżydowskiego, jak i żydowskiego pochodzenia, to znaczy mogli ją respektować lub naruszać”.

„Wojenne związki” faktycznie przedstawiają długo przemilczaną stronę okupacji. Pomimo że Niemcom zabroniono nawiązywania wszelakich kontaktów seksualnych z Polkami, to i tak egzekwowanie tego zakazu było nie tylko nieskuteczne, ale na równi bagatelizowane, często zależne od humorów osób na wyższych szczeblach władzy. Akceptowalnym wytłumaczeniem gwałtu (czyli zbrukaniu rasy) żołnierzy było odurzenie alkoholem. Maren Röger pokazuje schizofrenię całego systemu nazistowskiego – z jednej strony paranoiczny strach przed chorobami wenerycznymi, z drugiej naprędce organizowanie domów publicznych, a z trzeciej pozwolenia na ślub z Polkami, które wedle nazizmu należały przecież do rasy niższej (autorka w jednym z wywiadów powiedziała: „Trafiłam nawet na jeden przypadek, kiedy lekarz zbadał i Niemca, i Polkę, a następnie orzekł, że Polka jest pod względem rasowym o wiele bardziej wartościowa niż Niemiec”).

Omawiana książka to przede wszystkim historia dnia codziennego okupacji niemieckiej w Polsce. Röger w bardzo rzetelny sposób przedstawia działania pojedynczych osób; pokazuje jak płeć i seksualność stały się jednym z głównych narzędzi nazistowskiej polityki oraz jak próba kontrolowania czegoś, co przypisane jest do prywatnego obszaru życia (wybór partnerek seksualnych i życiowych), nie mogła powieść się w zaplanowanym stopniu. Fascynująca lektura, wypełniona nowymi, nieznanymi i pomijanymi faktami. 

1 felieton kuba wojtaszczyk 

Fot. Marcos Rodriguez Velo, materiały prasowe