„Zwyczajna dziewczyna” to najnowszy film Lone Scherfig, nagradzanej europejskiej reżyserki, która ma już na koncie takie obrazy, jak „Była sobie dziewczyna”, „Włoski dla początkujących”, „Jeden dzień” czy „Wilbur chce się zabić”. Tym razem Scherfig sprawnie szafuje konwencją komedii, romansu i dramatu oraz zabiera nas do lat 40., by opowiedzieć o miłości i równouprawnieniu. A przy tym złożyć hołd staremu kinu. 

II wojna światowa i zmagający się z nalotami Londyn. Gros mężczyzn jest na froncie, co tworzy przestrzeń dla kobiet, które zaczynają podejmować się prac wcześniej zarezerwowanych głównie dla przeciwnej płci. Jedną z tych kobiet jest Catrin Cole (Gemma Arterton) – debiutująca scenarzystka, główna bohaterka filmu „Zwyczajna dziewczyna”. Jej postać nawiązuje do prawdziwej scenarzystki Diany Morgan, która rozpoczęła pracę właśnie w czasie wojny. Catrin udaje się zakotwiczyć w wytwórni filmowej, ale wcale nie będzie kolorowo. Po pierwsze już na wstępnie współpracownicy mówią młodej kobiecie, że nie będzie zarabiać tyle, co koledzy. Po drugie, wychodzą z założenia, że Catrin przyda im się tylko do wymyślania „gadki szmatki”, jak określają kobiece dialogi. Po trzecie, w wywiązywaniu się z zadnia nie będzie wcale pomagać jej przebrzmiały gwiazdor z rozbuchanym ego, czyli Ambrose Hilliard (Bill Nighy) i  przystojny, sarkastyczny scenarzysta przekonany o swojej wyższości, czyli Tom Buckley (Sam Claflin). Gdyby tego wszystkiego było mało, relacje Catrin z jej partnerem, znanym, ale niepotrafiącym zarobić na życie malarzem, również okażą się skomplikowane.

3 zwyczajna dziewczyna

Nie zapominajmy, że trwa też wojna, która zawłaszcza nie tylko życie codzienne, ale i kulturę. Nie ma już mowy o tworzeniu sztuki dla sztuki. Widać to dokładnie w branży filmu, do której trafia Catrin. Wszystkie produkcje mają być użyteczne społecznie – nieść otuchę, wyzwalać odwagę, nie pozwolić Brytyjczykom się poddać. Kino, nawet jeśli używane w słusznej sprawie, staje się narzędziem propagandowym, a cała filmowa ekipa musi liczyć się z opiniami pracowników państwowych nadzorujących przesłania powstających obrazów. Zadaniem Catrin jest praca nad filmem inspirowanym prawdziwymi wydarzeniami. Produkcja ma opowiadać o dwóch siostrach, które ukradły łódź ojcu i wypłynęły na ratunek żołnierzom znajdującym się na plażach Dunkierki. Jak można się domyślać, Catrin nie będzie łatwo przekonać mężczyzn z ekipy, że bohaterki filmu nie powinny być przedstawione na ekranie jako bierne, niezaradne piękności.  

W „Zwyczajnej dziewczynie” bardzo silny jest feministyczny pierwiastek. Oglądając zmagania Catrin, pochylamy się nad losami wielu kobiet, które w latach 40. starały się zaznaczyć swoją obecność na rynku pracy i spotykały się z dyskryminacją. Widzimy też, jak wiele wysiłku kosztować mogło dziewczyny, które brały udział w kształtowaniu świata filmu czy kultury w ogóle, uświadamianie, że kobiecych bohaterek wcale nie trzeba przedstawiać w sztampowy sposób. Choć ta kobieca perspektywa w obrazie Lone Scherfig jest z pewnością szalenie ważna, są i inne aspekty, które decydują o tym, że „Zwyczajna dziewczyna” to film, na który warto zwrócić uwagę.

1 zwyczajna dziewczyna

Z pewnością kluczowym jest świetne poczucie humoru. „Zwyczajna dziewczyna” opowiada przecież w ogromnej mierze o wojnie i o miłości. Mogłaby wyjść z tego patetyczna, łzawa, kiczowata papka. Na szczęście tak się nie stało. Dzięki dystansowi i zabawie konwencją, film Scherfig ma w sobie odpowiednią lekkość, mimo momentów zdecydowanie sentymentalnych. Może wywołać łzy, ale chwilę później kompletnie rozbroić i zmusić do niekontrolowanego śmiechu, fundując emocjonalną huśtawkę. To zasługa wielowątkowego scenariusza (szczególnie motyw filmu w filmie daje twórcom dodatkową okazję do przerysowanych sytuacji na ekranie), jak i wyrazistych, szybko zyskujących sympatię widza postaci (wśród których zdecydowanie króluje Ambrose Hilliard grany przez Billa Nighy aka podstarzałego rockmena z „To właśnie miłość”). A to wszystko sprawia, że „Zwyczajną dziewczynę” ogląda się z wielką przyjemnością.

2 zwyczajna dziewczyna

4 zwyczajna dziewczyna

„Zwyczajna dziewczyna” trafi na ekrany polskich kin 26 maja. Redakcja „enter the ROOM” objęła patronat medialny nad tytułem.

Fot. materiały prasowe