Chanel to ikona stylu. Coco – ekscentryczna projektantka. Niewielu jednak pamięta, że zanim pojawiła się Coco Chanel istniała Gabrielle. To właśnie jej francuska marka poświęca swoje najnowsze perfumy.

Osierocona przez matkę, opuszczona przez ojca i wychowywana w klasztorze dziewczyna to Gabrielle. Ten pierwszy, niełatwy okres życia wykształcił w przyszłej projektantce hart ducha, determinację, niezależność i umiłowanie wolności. To właśnie jej marka oddaje w tym roku hołd, lansując najpierw torebkę, a teraz perfumy sygnowane pierwszym imieniem Coco Chanel, czyli Gabrielle.

Gabrielle to pierwsze (nie licząc flankerów) od 15 lat nowe perfumy francuskiego domu mody. To kolejny rozdział w zapachowej opowieści Chanel. Nowy, a zarazem pierwszy. Nowe imię. Nowy flakon. Nowa kompozycja. Pracownicy butiku przy Rue Cambone zwracali się do swojej szefowej per Mademoiselle, najbliźsi przyjaciele nazwywali ją Coco. Imię Gabrielle zachowała tylko dla siebie. Gabrielle jest pierwotna i autentyczna, Coco – wykreowana. Bez Gabrielle nie byłoby Coco. Od niej się wszystko zaczęło. Nowe perfumy dedykowane są kobietom, które stoją przed wyborem swojej drogi i są zdeterminowane, by nigdy z niej nie schodzić. Na przekór konwenansom, ograniczeniom i opiniom innych. Nowy zapach jest dopełnieniem kolekcji zapachów Chanel, jej pierwszym odcinkiem. Stanowi genezę i nierozerwalną łączność z wszystkim tym czym później fascynowała się Coco Chanel. Zawsze fascynowały ją kwiaty, ale nie te podane w prostej, naturalnej formie, a raczej wykreowane na nowo, przepuszczone przez filtr abstrakcji.

1 Gabrielle Chanel

Olivier Polge, kreator zapachu Gabrielle, pozostał wierny tej tradycji. W nowej kompozycji stworzył abstrakcyjny kwiat będący rozświetloną słonecznym światłem chmurą białych płatków pochodzących z czterech cennych składników warsztatu perfumiarza. Świeża biel kwiatu pomarańczy otoczona nutami cytrusowymi i czarną porzeczką tworzą otwarcie perfum. W ich sercu odnajdujemy otulającą biel jaśminu, egzotyczną nutę kwiatu ylang-ylang i upojną biel tuberozy z Grasse. Białe kwiaty – ukochane przez Chanel, która wprowadziła je nawet do swoich stylizacji pod postacią kamelii – wyznaczają czworokątną konstrukcję zapachu. W jego bazie Polge ułożył aksamitne drewno sandałowe i zmysłowe białe piżma. Kwiatowość Gabrielle jest jej pierwszorzędną cechą. Drugą jest jej świetlistość. Nuty kwiatowe zdają się być tu rozświetlone promieniami słońca, co nadaje im złotego ciepła, ale i krystalicznej subtelności.

Ciepły i krystaliczny jest też flakon Gabrielle. Odchodzący od ikonicznego kształtu Chanel No. 5, a zarazem w pełni zachowujący ducha marki, charakteryzuje się prostotą, lekkością i symetrią. Flakon, zaprojektowany przez Sylvie Legastelois, ma zachwycać, ale przede wszystkim eksponować złocisty zapach w nim umieszczony. Stąd pomysł na stworzenie flakonu ze szkła, które prawie nie istnieje. Na przekór rynkowym trendom w designie, projektantka domu mody Chanel stworzyła flakon z najcieńszego w historii marki szkła. Diagonalne linie wychodzące z czterech kątów flakonu tworzą zagłębienie, potęgujące wrażenie świetlistości, zbiegają się w środku, gdzie umieszczono prostą, klasyczną etykietę z napisem Gabrielle. Korek flakonu – odpowiadający wielkością centralnej etykiecie – podobnie jak ona przybrał charakterystyczny dla Chanel, mieniący się tonami złota i srebra, kolor lamé. Jak przystało na cenny klejnot, flakon osadzono w białej, papierowej obwolucie ozdobionej odbiciem jego kształtu.

Ambasadorką zapachu została amerykańska aktorka młodego pokolenia Kristen Stewart. Znana zarówno z komercyjnych hitów, jak i niszowych produkcji Stewart uosabia młodą, wolną kobietę, która sama wytycza sobie drogę i która, jak mawiała Gabrielle Chanel „wybiera to, kim chce być i tym się staje”. W filmie reklamowym wyreżyserowanym przez Ringana Ledwidge’a młoda kobieta wyzwala się z ograniczającego ją kokonu i biegnie w rytm piosenki Beyoncé Runnin’  ku rozświetlonemu promieniami słońca świtowi. Tam czeka na nią wolność i spełnienie. 

Fot. materiały prasowe Chanel