Bardzo lubię Paulinę Młynarską i od kilku dni czytam – pomiędzy jeżdżeniem w różne miejsca i prowadzeniem warsztatów -P jej krótkie felietony zabrane w książce o znamiennym tytułuje „Rebel”.

Ostatni powiew lata – ach, takie Indian Summer w jeden weekend – a ja sama czuję się trochę Rebel Inside. Paulina pisze nierówno, ale niektóre z jej felietonów trafiają mnie w sam środek.

Feminizm, polityka, ale też szczerze o strachu przed samotnością i jedna z piękniejszych opowieści (tak, tak!) o miłości pod tytułem „Trzeba mieć odwagę mówić kocham” – czytam dwa razy i jestem ogromnie wzruszona!

Za to głośno chichoczę podczas lektury felietonu „Jak nie nosić szpilek?". „Szpilki to nie buty! To fetysz, zabawka, element gry. Są jak alkohol i religia, do stosowania z umiarem!” Nigdy nie miałam szpilek, chociaż na wysokich obcasach chodzę coraz chętniej. Ale na takich, na których stoję pewnie na ziemi i szybko, zdecydowanie i „w razie czego” czmychnę! Ach, ale nie tak dawno przecież, bo w ostatni czwartek razem z Emi dzielnie biegałyśmy (obie w butach na obcasach) po galerii łódzkiej przed warsztatami i po nich, dzielnie dzierżąc ze sobą 25 mat do jogi. Po wejściu do samochodu z radością zdjęłam buty i do Piotrkowa jechałam boso.

Taaak femizm jest sexy, a kobiecości nie mierzy sie długością szpilek czy głębokością dekoltu.

Ha i niezależnie od tego, czy dzielnie utrzymuję równowagę na wysokich obcasach, czy całe życie biegam w wytartych tenisówkach (jesteśmy tak różne przecież! ), to czas zrozumieć, że „żadna instytucja, rzeczniczka, wysoki komisarz, prezydent czy partia nie są w stanie zapewnić realizacji pełni przysługujących nam praw, jeżeli my same nie będziemy przekonane co do tego, że one nam się należą”. Pani Paulino, zgadzam się i bardzo wierzę w siłę kobiet. Dziękuję za świetną książkę.

„Rebel”, Paulina Młynarska

1