Drewno jesienią pachnie najlepiej. Jesień najpiękniej pachnie drewnem. Poznajcie siedem najlepiej zmieszanych drzewnych zapachów tego sezonu.

Drzewne nuty w zapachach nie ograniczają się wbrew pozorom do samego drewna. Kategoria ta jest o wiele bardziej pojemna. Obok zapachu kory i czystego drewna pozyskuje się (lub odtwarza) aromaty żywic, liści, igieł i korzeni, a w szerszym ujęciu do rodziny tej zalicza się także mchy, paczulę (liście egzotycznego krzewu) i wetywerię (korzenie egzotycznej trawy). Zapachy drzewne potrafią wybrzmiewać na wiele różnych sposobów. Wetyweria dodaje im zieleni, paczula ziemistej głębi, cedr może przywodzić na myśl siłę, ale również świeżość, a drewno sandałowe dzięki swojej kremowości wprowadza klimat relaksacyjno-medytacyjny.

Tradycyjnie komponenty drzewne umieszczane są w bazie perfum. Stanowią świetną podstawę kompozycji i są odpowiedzialne za ich utrwalanie na skórze. Do najpopularniejszych „fiksatorów” z tej rodziny należą cedr (atlaski lub wirginijski), sandałowiec (najlepszy to ten z Mysore), gwajakowiec i drewno agarowe, czyli oud. Inne, bardziej egzotyczne gatunki pojawiają się także w nutach serca i głowy. Tak wykorzystywane jest np. drewno różane (rosewood). Wśród drzewnych składników perfum znajdziemy również drewno hebanowe, mahoniowe, sekwoję, palisander, ale także mnie oczywiste składniki takie jak papirus, jałowiec, cyprys i skrajnie zielone drzewo figowe oraz eukaliptus.

Nuty drzewne uzyskuje się z naturalnych składników w procesie maceracji i destylacji, ale coraz częściej, ze względów ekologicznych i ekonomicznych, akordy te otrzymuje się obecnie w wyniku syntezy laboratoryjnej. Syntetyczne molekuły imitujące zapach drewna to osławione już Iso E Super czy stworzona przez laboratoria Givaudan cząsteczka akigalawood, której przypisuje się aromat drzewno-przyprawowo-kwiatowy. Chemicy perfumeryjni poszli jeszcze dalej i stworzyli drzewo, które w naturze w ogóle nie istnieje. Tak zwane drzewo kaszmirowe (chashmere wood) to tak naprawdę związek chemiczny o nazwie kaszmeran, który w ogromnej ilości współczesnych perfum odpowiada za akord słodko-drzewny i miękkość przypominającą kaszmiorwy pled.

W zależności od dobranych współtowarzyszy i sposobu ich skomponowania nuty drzewne tworzą kilka aromatycznych podrodzin takich jak zapachy drzewno-wodne, drzewno-aromatyczne, drzewno-przyprawowe, drzewno-szyprowe czy drzewno-kwiatowo-piżmowe. Ta szeroka gama pozwoli każdemu wybrać zapach odpowiadający osobistym preferencjom lub potrzebom chwili. Za pomocą nut drzewnych wyczarujesz wilgotną aurę lasu o poranku, zapach pudełka pełnego idealnie zatemperowanych ołówków, elegancki salon wypełniony drewnianymi meblami czy zmysłowy i otulający zapach drew spalanych w kominku. I nieprawdą jest, że nuty drzewne przypisane są wyłącznie zapachom męskim. Idealnie sprawdzają się też na skórach kobiet, nadając im aury tajemniczości i głębi. Zapachy drzewne są dla każdego! Wszyscy powinni przytulić choć jedno drzewo tej jesieni!

7

Woody Mood, Olfactive Studio

Drewno bezkompromisowe

Założycielka marki łączącej sztukę tworzenia perfum z artystyczną fotografią inspirację do swojego najnowszego zapachu znalazła na wystawie w paryskim Grand Palais jesienią ubiegłego roku. Tam ujrzała fotografię zatytułowaną The Redwood Alien, która przedstawia drobną kobiecą postać wchodzącą do prześwietlonego promieniami słońca lasu pełnego gigantycznych sekwoi. Wokół tego magicznego momentu postanowiła osnuć historię kolejnego zapachu marki, jakże adekwatnie nazwanego Woody Mood. Kompozycja zachwyca kontrastem świetlistości i mroku. Jej otwarcie jest żywe i intensywne jak promienie wbijającego się w las słońca. Z czasem całość łagodnieje i nabiera stonowanych odcieni ciepłego drewna z komfortową dawką słodyczy. Światowej sławy nos stojący za Woody Mood – Bertrand Duchaufour  utkał go, wykorzystując między innymi nuty imbiru, szałwii muszkatołowej, szafranu, sekwoi, jatamansi (aromatyczna roślina rosnąca w Himalajach), czarnej herbaty, kadzidła, paczuli, skóry, stykaksu i kakao. Woody Mood to idealny kompan na jesienne spacery!

(Perfumeria Quality, 100 ml/555 zł)

3

Colonia Ebano, Acqua di Parma

Drewno kolońskie

Włoska marka Acqua di Parma, która od 1916 roku z pasją oddaje się sztuce tworzenia wysokiej jakości wód kolońskich, do swojej prestiżowej linii Ingredient Collection wprowadza w tym roku wodę, która składa hołd drewnu hebanowemu. Gdzieś na włoskiej prowincji, z dala od mediolańskiego zgiełku znajduje się prowadzona od wieków manufaktura drewnianych sekretarzyków. Tu, z poszanowaniem klasycznych technik rzemiosła, dopieszcza się pszczelim woskiem cenne drewna, by mogły cieszyć oko przybrawszy formę eleganckich mebli. Colonia Ebano jest efektem wizyty w takim właśnie miejscu. Jak każde pachnidło z Ingredient Collection łączy dwa tematy – z jednej strony koloński, z drugiej akord cennego składnika, w tym przypadku hebanu. Nie powinno więc dziwić świeże, radosne otwarcie zbudowane z nut bergamoty i petitgrain. Następny krok jednak wprowadza nas wprost do rzeczonej wytwórni drzewnych cudów – kremowy i ciepły heban łączy się w sercu zapachu z nutami elemi i różowego pieprzu. Niezastąpione bazowe duo paczuli i wetywerii ozłocone zostaje natomiast miodową słodyczą przywodzącą na myśl wosk używany przez włoskich rzemieślników.

(Sephora Arkadia, 100ml/815 zł)

1 

Noir Anthracite, Tom Ford

Drewno spalone

Drewno hebanowe jest również tematem przewodnim najnowszej kompozycji Toma Forda dla mężczyzn  Noir Anthracite, jednak tu ukazuje swoje zupełnie inne oblicze. Antracyt to najtwardsza, skamielona postać węgla i taki jest też nowy zapach amerykańskiego kreatora – ciemny, twardy i zimny. W otwarciu poczujemy mocne przyprawy na czele z pieprzem seczuańskim. W sercu czeka na nas nie lada kontrast. Kwiaty (tuberoza i jaśmin) zgrabnie połączono z zielonym galbanum nadającym akordom serca naturalności. Klimaty te szybko jednak spowija mrok, który jest siłą napędową całej kompozycji. Paczula zaczyna przeplatać się z trzema gatunkami drewna o silnym aromacie żywicy. Subtelne drewno cedrowe i sandałowe otulają drzewnym kokonem wonne epicentrum zapachu pozyskane z indonezyjskiego hebanu macassar. Noir Anthracite jest odważnie elegancki. Nie daje się uwieść słodyczy. Woli dymną szarość i chłód węglowego kamienia.

(Douglas, 100 ml/539 zł)

4 

English Oak & Hazelnut, Jo Malone London

Drewno bajkowe

Trudniej o bardziej angielską markę perfumeryjną niż Jo Malone. Również tej jesieni pozostaje ona wierna swojej tradycji, tym razem zainspirowana angielskim krajobrazem z majestatycznym dębem w tle. Składnik ten, w przeciwieństwie do cedru czy sandałowca, nie jest zbyt często wykorzystywaną nutą drzewną w perfumiarstwie, dlatego warto poświęcić mu więcej niż jedno jesienne popołudnie. A jak pachnie angielski dąb? Bajecznie! Spacer w głąb zapachu rozpoczynamy zielonymi alejkami pełnymi lekko tylko dojrzałych orzechów laskowych. Podążamy dalej, stąpając po miękkim dywanie z zielonego mchu. To miejsce  bezpieczne i bajkowe. W powietrzu czujemy znajomy zapach drewna cedrowego, ale najlepsze czeka na nas w bazie zapachu. Tu skryto jego sekretny składnik – absolut z prażonego drewna dębowego. Mariaż młodego orzecha i potężnego dębu dobrze zrobi każdemu, nawet jeśli spacer po angielskich dróżkach odbędziemy tylko w świecie wyobraźni.

(Douglas, 100 ml/499 zł)

6 

Vetyverio Eau de Parfum, Diptyque

Drewno zielone

Siedem lat po premierze zapachu Vetyverio paryska marka Diptyque przedstawia jego nową, perfumowaną wersję. Wersję, która wykracza poza kategorie płci i ukazuje wachlarz odmienności niezwykłego składnika, jakim jest wetyweria. Jest więc świeżo i zielono, czasem dymnie, a dzięki wpleceniu róży – również kwiatowo. W kalejdoskopie wetyweriowych wcieleń nie brakuje oczywiście klimatów drzewnych popadających w niuanse, a to wilgotno-ziemiste, a to ciepło-korzenne. Zapach przechodzi piękną, ale raczej drastyczną transformację na skórze. Warto być na to przygotowanym i warto to poczuć. Diptyque słynie z tzw. olfactory accidents, czyli zaskakujących zmian, jakie zapach funduje noszącemu na skórze. W przypadku wody perfumowanej Vetyverio zaskoczenie może być naprawdę duże. Obok celowo przedawkowanej haitańskiej wetywerii, w nutach głowy odnajdziemy grejpfruta i mandarynkę, w jego sercu turecką różę, a w bazie raz jeszcze wetywerię  tym razem w duecie z paczulą. Warto wspomnieć, że esencja z wetywerii haitańskiej, zastosowana w Vetyverio, ma certyfikat ESR (zrównoważony, odpowiedzialny i sprawiedliwy handel).

(GaliLu, 75 ml/505 zł)

5 

Concrete, Comme des Garçons

Drewno postmodernistyczne

Comme de Garçons jest przewrotne, lubi zaskoczenia i nowoczesność. Nad wyraz widoczne jest to w nowej propozycji marki – zapachu Concrete. Szorstki, jasnoszary otoczak symbolizujący tytułowy beton w środku kryje tak naprawdę sandałowca. Nie jest to jednak drzewo sandałowe, jakie znamy z jego klasycznych odsłon – mleczne, kremowe i relaksacyjne. „Betonowy” sandałowiec od Comme des Garçons został zdekonstruowany i zbudowany na nowo w rytmie współczesnej miejskiej dżungli. Główny perfumiarz marki Christian Astuguevieille starał się oddać w akordach zapachowych Concrete ruchliwość nowojorskich ulic. Stąd wyczuwalne w kompozycji pulsujące akordy metaliczne, pudrowe i gipsowe. Jak sam mówi: „Celem było zaskoczenie bardzo twardym flakonem z betonu i miękkim zapachem w jego wnętrzu.” Miękkość i słodycz sandałowca przełamuje chłodna, metaliczna nuta różana, a całość doprawiona zostaje pikanterią tak bardzo charakterystyczną dla francusko-japońskiej marki. Po pięknym, ale dość klasycznym Blackpepper, Concrete znowu zaskakuje swoją niejednoznacznością. Zastanawiamy się, czy na skórze czujemy beton, drewno czy może musujące owocowe pastylki.

(Mood Scent Bar, 80 ml/600 zł)

2

Bass Solo, The Vagabond Prince

Drewno artystyczne

Kolejną już piękną drzewną wariację w tym sezonie Bertrand Duchaufour stworzył dla niszowej marki The Vagabond Prince. Bass Solo za cel stawia sobie rozkochanie nas w akordzie drewna wenge. To egzotyczne drzewo występujące w środkowej Afryce znane jest z bardzo twardego i gęstego drewna, które idealnie nadaje się do budowania instrumentów muzycznych. Podziwia się je również ze względu na jego ciemnobrązowo-czarną barwę. Samo wenge nie ma wyróżniającego się zapachu, ale zauroczony jego artystyczno-estetycznymi właściwościami perfumiarz postanowił zbudować symboliczny akord tego cennego składnika roślinnego. W tym celu sięgnął po imponującą ilość zapachowych ingrediencji. Klimaty drzewne oddał przy wykorzystaniu cedru marokańskiego i atlaskiego, brzozy, sandałowca i słonawego drewna z morza. Doprawił je sowicie przyprawami i ziołami – kardamonem, szafranem, imbirem i lawendą, a głębi dodał przy pomocy ambry, piżma i opoponaksu. Aksamitnie drzewny zapach umieszczono w minimalistycznym czarnym flakonie z drewnianym korkiem, a w reklamie przedstawiono go w towarzystwie wykonanej z drewna wenge gitary basowej. Zapach, kolor i dźwięk, czyli synestezja w pełnym wydaniu. Zaleca się pochłaniać wszystkimi zmysłami.

(Mon Credo, 100 ml/795zł)

Fot. materiały prasowe, opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska