Beata Słama, dziennikarka i redaktorka, warszawianka, która wybrała Zakopane, opowiada nam o swojej najnowszej książce „O drzewach, które wybrały Tatry” napisanej z Tomaszem Skrzydłowskim, doktorem nauk leśnych. 

Beato, zacznijmy od ciebie – dlaczego porzuciłaś Warszawę na rzecz Zakopanego?

W latach 90. mój ówczesny mąż został szefem szkółki dla taterników na Hali Gąsienicowej, więc zamieszkaliśmy w samym sercu Tatr. Miałam ogromne szczęście, to był chyba najlepszy czas w moim życiu. A kiedy się skończył, trudno było wrócić do Warszawy, więc najbardziej oczywistą opcją było Zakopane. Mieszkam w nim, z przerwami, ponad piętnaście lat.

1 drzewa

Kiedy uświadomiłaś sobie, że drzewa to nieodłączny element Tatr, a jednak pomijany, niedoceniany? I że to temat na książkę?

Drzewa stały się tematem książki z powodu mojego zachwytu i ignorancji. Bo drzewa zachwycały mnie zawsze, ale irytowało mnie, że wszystkie z igłami to dla mnie choinki. Postanowiłam rozpoznać sprawę bojem, napisać o nich i w ten sposób je poznać. A ponieważ okazało się, że kwestie ekologii i biologii są trudniejsze i bardziej skomplikowane, niż sądziłam, poprosiłam, by dołączył do mnie Tomek Skrzydłowski, leśnik i naukowiec.

Z drzewami jest tak, że są wszędzie, są nieodłącznym elementem krajobrazu, ale my ich po prostu nie dostrzegamy. O tym, że są tak ważne i cenne, wielu dowiedziało się przy okazji tego, co działo się w Puszczy Białowieskiej i gdy ludzie zaczęli wycinać je na potęgę, bo im na to pozwolono.

2 drzewa

Drzewa w górach mają trudniej? Jakie najlepiej sobie u nas radzą?

O tym właśnie opowiada nasza książka – o niesamowitej zdolności drzew do przystosowywania się do trudnych warunków, o tym, dlaczego jedne rosną tu, a nie tam, dlaczego jedne wypierają drugie, a inne świetnie sobie razem żyją. Mechanizmy rządzące przyrodą są fascynujące i skomplikowane, wciąż badane…

W górach warunki są trudne, to nie park miejski. Są wiatry, mrozy i niedostępny teren, który jednak drzewa potrafią wziąć w posiadanie. Są też paradoksy: świerk, którego jest w Tatrach najwięcej, nie jest przystosowany do trudnych warunków, łatwo pada ofiarą halnego, ponieważ system korzeniowy słabo trzyma go w ziemi, z drugiej strony to drzewo, które łatwo się rozsiewa, jest więc wszędzie, wypierając inne gatunki.

3 drzewa

5 drzewa

Porozmawiajmy o relacjach ludzie–drzewa. Co one nam dają, a jak my się z nimi obchodzimy? Czy stosunek ludzi do drzew zmienił się na przestrzeni wieków? I jak bardzo możemy/powinniśmy według ciebie ingerować w naturę? Co robić np. z wiatrołomami?

Pisząc książkę, przekonałam się, jak ważne były drzewa w życiu ludzi, tak ważne, że niektóre były święte. Dawały pożywienie, lekarstwa, oczywiście budowano z nich domy, odgrywały też ważną rolę w ludowej magii – chroniły przed śmiercią, pryszczami, niemocą w łożu, odpędzały złe duchy… Nie zapominajmy, że walce z wampirami najskuteczniejszy jest osikowy kołek!

Z wiatrołomami najlepiej nic nie robić! Wiatrołom to bardzo ciekawe i fascynujące zjawisko. Nam wydaje się straszny, jest synonimem zniszczenia, zagłady, a tymczasem to zaledwie epizod w historii danego ekosystemu i tak naprawdę symbol wiecznego życia i odradzania się. Są miejsca, gdzie powalone drzewa się wywozi, jednak najlepiej je zostawić, niech się rozkładają, bo takie rozkładające się, martwe drewno to doskonałe podłoże dla nowego życia. Na wiatrołom w poszukiwaniu pożywienia przylecą ptaki, mówiąc wprost, zrobią kupę, w której będą nasiona, z nasion wyrosną nowe drzewa, najpierw np. jarzębina, potem wiatr przywieje nasiona świerków… Gdy dziś patrzy się na tatrzańskie wiatrołomy, okazuje się, że są zielone i pełne krzewów i młodych drzew. Oczywiście musi upłynąć wiele lat, zanim staną się lasem, pewnie już nie za naszego życia, ale to właśnie jest piękne i uczy pokory wobec natury i przemijania.

Są miejsca, gdzie powalone drzewa się wywozi, jednak najlepiej je zostawić, niech się rozkładają, bo takie rozkładające się, martwe drewno to doskonałe podłoże dla nowego życia

Czy masz jakieś ulubione drzewa – mam na myśli zarówno gatunki, jak i konkretne egzemplarze?

Bardzo lubię brzozy, choć akurat w Tatrach nie ma ich zbyt wiele. Są delikatne i „romantyczne” i gdybym miała ogród, posadziłabym brzozowy zagajnik. Ulubione drzewo… Gdy wysiada się na stacji Imielin i idzie w stronę bloków, po prawej stronie rośnie drzewo, niskie, rozłożyste, trochę jak bardzo duży krzew. Jest chyba stare, w środku ktoś umieścił kapliczkę i podparł prętami grube konary – to mnie strasznie rozczula, bo zamiast je ściąć, ktoś mu pomógł.

 

Czego możemy się czegoś nauczyć od drzew? Od natury?

Mechanizmy, jakimi rządzi się natura, są fascynujące, i poradzi sobie doskonale, jeśli nie będziemy jej przeszkadzali. Czasem jest brutalna – dobór naturalny itp. – ale to przecież koło życia i śmierci, a my jesteśmy jej częścią, niczym więcej i niczym mniej. Jeśli się to sobie uświadomi, można przestać się denerwować i pędzić bez sensu, za to żyć zdrowiej, lepiej i piękniej.

4 drzewa

Fot. materiały prasowe