Brazylijska poetka sięga po baila funk, by walczyć z dychotomią władzy i dawać siłę społeczności LGBTQ.

Linn Da Quebrada zaczynała jako aktorka, do teraz ma z kinem dużo wspólnego. „Tranny Fag”, film o jej życiu, zdobył główną nagrodę w kategorii dokument LGBT podczas 68. Festiwalu Filmowego w Berlinie. Przybliża twórczość artystki oraz aktywistki, której ciało, często nagie, jest polityczne, występy zaś rewolucyjne. Poetyckie teksty, zadziorne i bezkompromisowe, manifestuje z uśmiechem na ustach, charakteryzującym osobę, której nie da się łatwo zranić. Spotkanie na żywo potwierdziło sceniczny wizerunek najbardziej inspirującej osobowości w kulturze. Nazywa siebie gender terrorystką i mówi mi, jak doprowadzić do rozkładu maczyzm oraz patriarchat.

 1 LINN DA QUEBRADA Fabio Damotta unsound

Fot. Dominika Filipowicz / Unsound

Kasia: Mogłabyś przybliżyć kontekst twórczości Linn Da Quebrady? 

Linn: Muzyka, którą robię jest o moim ciele, ciele czarnym i transseksualnym, które każdego dnia mierzy się z realiami Brazylii oraz całego świata. Jesteśmy teraz świadkami nowego ruchu, który tworzymy wraz z biedną, peryferyjną społecznością Sao Paulo, wciąż rozrastamy się i zyskujemy nowe miejsca, nowe terytoria w społecznej świadomości. Doświadczamy kryzysu, wywołanego przez polityków, sparaliżowanych strachem przed utratą władzy. Z każdym zdobytym zaufaniem społecznym, każdym gestem, dzięki któremu jesteśmy bardziej widoczni, politycy wprowadzają kolejne skrajnie prawicowe prawa. To jest wojna, walka terytorialna, w której ryzykujemy utratą praw, ciężko wywalczonych przez lata. To walka nowego systemu z tradycją władzy, należącej do białych, heteronormatywnych mężczyzn. My nie dostajemy nic, nie mówiąc nawet o dostępie do opieki medycznej, nie mamy dostępu do informacji. O atakach nienawiści, słownych i fizycznych atakach na nasze ciała. Nikt o tym nie mówi, ale ludzie LGBTQ umierają na naszych oczach. Władza wykorzystuje terror i tortury, żeby nas zastraszyć i zmusić do wycofania się. W zeszłym roku głośna była sprawa Marielle Franco, czarnoskórej lesbijki, która reprezentowała społeczność LGBT i ludzi z la faveli, brutalnie zamordowanej, zastrzelonej prawdopodobnie przez płatnych zabójców. Niestety do końca nie wiemy, co się stało bo śledztwo nawet nie zostało wszczęte. Ona stała się symbolem walki z obecnym prezydentem Brazylii, Jairem Bolsanero, który podkłada ogień pod ataki nienawiści, skierowane w naszą stronę. 

Kasia: Twoje ciało stało się środkiem służącym przekazywaniu idei? 

Linn: Zarówno nasza twórczość, jak i nasze ciała są dla nas świętością. W języku portugalskim „religia” znaczy „łączyć”. Religere – od którego wywodzi się słowo religia, w językach antycznych oznaczało ponowne połączenie. Religia a przez to nasza twórczość służy doprowadzeniu do jedności z samym sobą. Odnalezienia komfortu we własnym ciele. Deus, czyli bóg, pochodzi od eus, czyli „ja”. Ten religijny kontekst jest dla mnie ważny, ponieważ czuję, że nasza muzyka jest święta, a występy są rodzajem mszy, podczas której czcimy nasze ciała, życia, grupę. A przede wszystkim kobiecość, która jest gwałcona. Według raportu ONZ, w Sao Paulo co 15 sekund jakaś kobieta jest obrażana i wydaje mi się, że to miasto nie jest odosobnionym przypadkiem. W Brazylii, jeśli wyglądasz jak pedał, cały czas słyszysz komentarze w stylu: „co za cipa” albo „zachowuj się jak facet”. Wszystko, co kobiece kojarzone jest ze słabością, ale w naszych występach oznacza siłę i władzę. Mężczyźni wytworzyli system, prawa i zwyczaje, które mają ich utrzymać przy władzy. Są odpowiedzialni za dychotomię władzy, która wprowadza podział według płci, czyniąc silnym wszystko, co męskie, a słabym to, co kobiece. Stereotypowe kobiety to czyjeś kobiety, panie domu, które pozostają u boku mężczyzny. W Linn Da Quebrada uważamy, że bóg jest kobietą. Transseksualną kobietą. To jest nasza strategia. Damy władze kobietom, aby mogły być silne, aby mogły mieć wybór. Stworzymy własne prawa, sieci kontaktów, własną ekonomię. Żyjemy w systemie, w którym miłość jest wyłączne prerogatywą mężczyzn, kochanych przez kobiety. Istnieją dwa rodzaje ciał, te które są kochane i te, które mają kochać.  

Linn Da Quebrada niszczy miłość, którą znamy. Tworzymy inne uczucie, nowe stosunki, nowe relacje pomiędzy ciałami. Miłość to schemat, który tworzy rodzinę, miasta i kraje. Jest głównym narzędziem utrzymania statusu quo. Niszczymy miłość, żeby móc zbudować inną rzeczywistość na nowym uczuciu. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Linn da Quebrada (@linndaquebrada)

Kasia: Jest to kolejny heteronormatywny konstrukt, wytworzony przez człowieka, nieosiągalny, który niewiadomo co znaczy. Wszystkie dziedziny sztuki się temu podporządkowały, ty się buntujesz.

Linn: Dopóki będziemy wierzyć w miłość, dopóty będziemy stać na straży tego porządku, utrzymywanego przez mężczyzn. Po pierwsze trzeba zniszczyć miłość, która jest tylko wytworem człowieka, nieistniejącym w naturze. Jest wyobrażona i arbitralnie narzucona. Jeśli nie wpadniemy w pułapkę miłości do kogoś, być może zaczniemy tworzyć nowe relacje. Ja wiem, że ta miłość nie została stworzona da mnie. 

Muzyka i sztuka są współodpowiedzialne za stworzenie i podtrzymywanie konstruktu, który nazywamy miłością. Te wszystkie piosenki, które są napisane prosto z serca, o miłości. One łączą jedynie ludzi, którzy też wierzą w miłość. Ja nie znam takiej miłości, nigdy nie kochałam i nie byłam kochana w taki sposób. Moja muzyka tworzy inne rodzaje relacji. Może kiedy staniemy się wolni od miłości, będziemy mogli pokochać.

W Brazylii, jeśli wyglądasz jak pedał, cały czas słyszysz komentarze w stylu: „co za cipa” albo „zachowuj się jak facet” 

 

Kasia: W waszą grupę wpisana jest pośrednia aktywność polityczna, feministyczna, która podejmuje walkę ze stereotypami. Co konkretnie sprawiło, że podjęłaś decyzję, aby Linn Da Quebrada to był projekt otwarcie politycznie zaangażowany?

Linn: Chciałam przeżyć i chronić własne życie. Pamiętam moment, w którym zdałam sobie sprawę, że moje ciało jest zabronione nawet dla mnie samej. Zaczęłam uczyć się języków obcych, czytać o teatrze i performansie. To wszystko dlatego, że nie chciałam już dłużej czuć się sama. Potrzebowałam połączenia z ludźmi, którzy czują podobnie. Muzyka stała się dla mnie mostem łączącym ze światem, którego szukałam. Jest to medium, w którym odnalazłam swój głos. Zdecydowałam, że będę mówić o tym, co być może inni też chcieliby powiedzieć, ale nie mogą lub nie wiedzą jak. Moja muzyka może być odzwierciedleniem ich poglądów, tak jak dla mnie stała się sposobem na wyrażenie myśli i pragnień.

Kasia: O jakiego rodzaju zmiany postulujesz? 

Linn: Dla mnie, chodzi przede wszystkim o przesunięcie przywilejów. Oddanie władzy ludziom, którzy nigdy jej nie mieli. Dostęp do równych praw. Na przykład, dostęp do informacji, które formują nasze ciała i sposób, w jaki myślimy, mają wpływ na to, jak się układają nasze relacje z innymi. Jeśli miałabym mówić konkretnie o Brazylii, chodzi naprawdę o podstawowe kwestie, dostęp do opieki medycznej, dostęp do edukacji, jedzenia lepszej jakości. W miejscu, w którym spędziłam całe życie, prekaryjne przedmieścia Sao Paulo, oczekiwana długość życia osoby transseksualnej nie stanowi połowy tego, co w przypadku osoby heteroseksualnej. Chciałabym, aby moi ludzie mogli żyć bez strachu, by mogli iść ulicą i nie czuć się zagrożonym, zastraszanym w szkole, zwalnianym z pracy. Ponad te wszystkie postulaty, przede wszystkim chcemy przeżyć. Kiedy myślę o obecnej sytuacji w Brazylii, wydaje mi się, że kolejnym krokiem powinna być wojna domowa. I tak, nie jest i nigdy nie było pokoju czy bezpieczeństwa, więc musimy dosłownie wyrywać im prawa z gardła. Jedyny pokój, jakiego zaznaliśmy, to biały, heteronormatywny pokój wyższych sfer. Ci ludzie mówią, czym jest pokój, ale nas to nigdy nie obowiązywało. Dla nas istniała wyłącznie przemoc, bo ciągle byliśmy uciszani. Nie mamy wielu możliwości: albo weźmiemy sobie prawa, albo będziemy musieli znowu się chować.

Linn Da Quebrada niszczy miłość, którą znamy. Tworzymy inne uczucie, nowe stosunki, nowe relacje pomiędzy ciałami. Miłość to schemat, który tworzy rodzinę, miasta i kraje. Jest głównym narzędziem utrzymania statusu quo. Niszczymy miłość, żeby móc zbudować inną rzeczywistość na nowym uczuciu.  

Kasia: Czy ta myśl ma już swój hymn?

Linn: Ten utwór jeszcze nie powstał, pracujemy nad tym! Nie chcę monopolizować, wolałabym słuchać wielu głosów zamiast jednego. Mogłoby to być echo, krzyk albo modlitwa, którą odmawiamy podczas występów. Nie nagraliśmy jej jeszcze, dlatego że zawsze jesteśmy w budowie, w ruchu i ciągle się zmieniamy. Nie będziemy chronić jakiegokolwiek statusu quo. W nasz proces twórczy jest wpisane niszczenie. Ciągle zabijamy oraz tworzymy kolejne wcielenia nas samych. OK, tu nie chodzi o piosenkę, my robimy armagedon! Wiedziałaś, że jedyną kobietą, która brała udział w biblijnym armagedonie była prostytutką? Mężczyźni przyszli ją aresztować, aby powstrzymać koniec świata. Ona stała się symbolem nowego porządku.

 

Muzyka i sztuka są współodpowiedzialne za stworzenie i podtrzymywanie konstruktu, który nazywamy miłością. Te wszystkie piosenki, które są napisane prosto z serca, o miłości. One łączą jedynie ludzi, którzy też wierzą w miłość. Ja nie znam takiej miłości, nigdy nie kochałam i nie byłam kochana w taki sposób. Moja muzyka tworzy inne rodzaje relacji. Może kiedy staniemy się wolni od miłości, będziemy mogli pokochać.

3 LINN DA QUEBRADA Fabio Damotta unsound

4 LINN DA QUEBRADA Fabio Damotta unsound  

Fot. Fabio Damotta