Młoda artystka żyjąca między Gdańskiem a Australią w swojej niedawno obronionej pracy dyplomowej nawiązała do akcji antyslutshamingowej, o której mogłyście i mogliście czytać na naszych łamach. Rozmawiamy z Jagodą o feminizmie, kobiecych pokoleniach i sztuce zaangażowanej. 

Paulina: Tworzysz prace, które można nazwać zaangażowanymi. Generalnie z naszych obserwacji wynika, że w pewnych kręgach zwłaszcza młode dziewczyny coraz częściej zabierają głos w palących sprawach czy podejmują ważne dla nich tematy, dotąd na przykład nieporuszane. A jak w ogóle jest z zaangażowaniem, aktywizmem w twoim otoczeniu?

Jagoda: Kiedy przeprowadziłam się na studia do Gdańska, to poznałam mnóstwo utalentowanych ludzi, niekoniecznie związanych wyłącznie ze sztuką, którzy są otwarci, nie znają tematów tabu. Na samej gdańskiej ASP jest oczywiście dużo osób zaangażowanych i nie bojących się żadnych tematów, ale i poza uczelnią obserwuję takie tendencje. W Poznaniu, gdzie wcześniej mieszkałam i studiowałam, była zdecydowanie inna energia.

 

Paulina: Niedawno obroniłaś w Gdańsku dyplom, na który składały się – w dużym skrócie – prace poświęcone kobiecym fantazjom. A jednym z bodźców była akcja antyslutshamingowa zapoczątkowana dzięki Kamili Raczyńskiej-Chomyn.

Jagoda: Fantazje są częścią mojego dyplomu magisterskiego, który powstał pod okiem profesora Jacka Staniszewskiego oraz doktory Edyty Majewskiej- Rosińskiej w pracowni Propagandy społecznej. Generalnie podejmowane są więc tutaj mocne kwestie, zaangażowane, nie ma tabu. Zapraszamy też osoby z różnych organizacji, np. byli u nas ostatnio działacze i działaczki zajmujący się handlem ludźmi.

Jeśli zaś chodzi o mnie, to chciałam rysować od zawsze, ale potem zrozumiałam, że samo rysowanie ładnych obrazków nie wystarczy. To też pewnie kwestia mojego wychowania – mama zawsze mnie dopingowała, wierzyła w mój talent, ale też zachęcała do tego, abym wyrażała swoje zdanie, nie bała się zabierać głosu, mówiła i robiła to, co uważam za słuszne. Nazwałabym to wychowaniem w poczuciu mocy, niezależności i sprawczości, co bardzo się przydaje w życiu.

W Gdańsku udało mi się połączyć moją pasję twórczą z zaangażowaniem społecznym. Bardzo chciałam, aby moje prace nie były tylko miłe dla oka, ale by szedł za nimi przekaz, aby była to moja wypowiedź, odpowiedź na to, co się aktualnie wokół nas dzieje, co mnie porusza i dotyka, a co bywa niedostatecznie omówione lub jest przemilczane czy też zestereotypizowane.

 1 antyslutshaming

Paulina: A dlaczego uważasz to za takie ważne zabieranie głosu?

Jagoda: Mam wrażenie, że panuje przekonanie, że młodzi ludzi nic nie wiedzą o życiu, nie mają sprecyzowanych poglądów, żadnego doświadczenia – słowem są niedojrzali, a więc nie są partnerami do rozmowy. A według mnie dojrzałość jest niezależna od wieku, nie na tym to polega. My możemy przecież mieć przeżycia i przemyślenia, którymi nie pochwali się np. osoba 50-letnia. Uproszczenia, generalizacje są niezwykle krzywdzące.

 

Paulina: Wspominałaś, że żyjesz w bardzo otwartym środowisku, gdzie nie ma tematów tabu. Jak się wam rozmawia w dobie mocnej polaryzacji poglądów? Czy może jesteś w takim gronie, gdzie macie podobne postawy?

Jagoda: Mam wielu przyjaciół, których poglądy są diametralnie różne od moich, ale co najważniejsze – umiemy o tym konstruktywnie rozmawiać. Mimo że się ze sobą nie zgadzamy, to nie rodzi to konfliktów i odwracania się do siebie plecami. Rozmawiamy, a efektem tego jest ciekawy, rozwijający dialog. Te różnice pojawiają się na wielu polach. Mam na przykład bardzo bliską koleżankę, która co niedziela chodzi do kościoła. Mi akurat z kościołem nie jest po drodze, ale temat mnie ciekawi – zarówno to, co mojej koleżance daje wiara, uczestniczenie w mszach, jak i to, jak religia wpływa na nas od stuleci.

Ciekawym zagadnieniem, którym zajmowałam się swego czasu na studiach, jest wizerunek Madonny w kulturze. Czytałam sporo o kulcie maryjnym stworzonym na podstawie wierzeń w boginie takie jak Izyda, która była boginią płodności. Bardzo dużo elementów ikonograficznych pochodzi też z tamtych wizerunków i zostało zaszczepione na grunt chrześcijański, aby odpowiedzieć na potrzebę kultu kobiecej postaci. Niestety przy okazji została stworzona cała narracja, która brała kobiecą seksualność w karby, kobiecość w ogóle, z czym borykamy się do dziś.

 

Paulina: I wciąż jesteśmy dzielone na święte i dziwki, w oparciu między innymi o to, o czym wspominasz. Choć feminizm z tym walczy, pokazuje, że i kobiecość, i męskość to konstrukty. A my mówimy, że możemy być i świętymi, i dziwkami.

Jagoda: Ludzie bardzo demonizują feminizm w moim odczuciu. Kiedy ja mówię, że jestem feministką, to zaraz pojawiają się pytania: jak to?!, dlaczego?! Wciąż silny jest stereotyp, że jako feministki nienawidzimy facetów, że chcemy ich wykastrować, że jesteśmy brzydkie lub właśnie puszczalskie czy coś w tym stylu i chcemy się usprawiedliwić.

I tak możemy wrócić do mojego dyplomowego projektu, który początkowo miał być obrazem trudności, które spotykają kobietę w dzisiejszych czasach. Wpadłam jednak na waszą akcję antyslutshamingową i zaczytywałam się tymi wszystkimi, często dość śmiałymi, opowieściami kobiet o ich erotycznych doświadczeniach. Zinterpretowałam je następująco – wszystkie mamy to samo prawo do seksualności, do cieszenia się nią, rozwijania jej na własnych zasadach i normalne jest, że lubimy seks. Choć możemy też nie lubić – to też OK. Idąc tym tropem, chciałam pokazać na swój sposób, że te nasze doświadczenia i seksualne preferencje są bardzo różnorodne. Są osoby, które w seksie lubią mocniejsze doznania, inne bardziej waniliowe, czasami to jest miks. Uprawiamy seks solo, w grupach heteroosób lub homoseksualnych. Ta różnorodność jest świetna, mamy prawo do swoich preferencji bez ich oceniania, porównywania.

 

Paulina: Niestety oceniamy się wzajemnie lub słuchamy autocenzora.

Jagoda: Wydaje mi się, że te kłopoty z cenzurowaniem się i brakiem samoakceptacji pojawiają się dość szybko, już kiedy jesteśmy kilkulatkami, a na pewno w momencie dojrzewania. I często nie mamy świadomości, jakie mechanizmy za tym stoją. Mi wiele uświadomiła lektura „Mitu urody” Naomi Wolf. Pamiętam swoje dorastanie, pojawiające się zmiany w ciele, które były trudne do przejścia, do akceptacji, bo mamy przecież zwykle w głowie narzucony nam jakby odgórnie przez media, kulturę społeczeństwo obraz idealnej kobiety. I kiedy się porównujemy, to bardzo nam utrudnia pozytywny, przyjazny kontakt z własnym ciałem, seksualnością i co za tym idzie nie czerpiemy z tego przyjemności, nie widzimy, że nasze ciało to nasza sprawa, że nasze seksualne zachowania – to nasza sprawa. Że nie ma wcale jednego słusznego wzorca zachowania czy urody. Co jeszcze gorsze – oceniamy i krępujemy siebie, ale też przez ten pryzmat patrzymy na innych, na inne kobiety zwłaszcza. Jesteśmy też ofiarami patriarchatu jako systemu, bo wychowanie, wzrastanie w nim, sprawia, że mamy zakodowane w głowach, co nam wolno, a czego nie. Zamiast zapytać same siebie, czego chcemy, zastanawiamy się, co ludzie sobie by o nas pomyśleli, gdybyśmy zrobiły to czy tamto. Ale to wzajemne ocenianie się przez dziewczyny chyba boli mnie w tym wszystkim najbardziej.

 2 antyslutshaming

3 antyslutshaming

4 antyslutshaming

Paulina: Boli i mnie. A badania potwierdzają, że jest to zjawisko powszechne i mocno utrudniające nam wciąż życie. My wręcz pilnujemy się wzajemnie, bo tak nas nauczono, przyzwyczajono nas do tego, można powiedzieć, że napuszcza się nas na siebie.

Jagoda: I punktujemy się – jak ona się ubrała, co zrobiła, co powiedziała, z kim flirtuje… To też koreluje z mitem matki Polki, któremu sporo miejsca w swoich pracach poświęca artystka Iwona Demko. Możesz jako kobieta być członkinią społeczeństwa, ale opiekuj się domem, poświęć się dla rodziny. I wcale nie jest tak, że w młodszych pokoleniach odchodzi się od tego. Na szczęście moja przyjaciółka, mama, powtarza – szczęśliwy rodzic, szczęśliwe dziecko. Mam nadzieję, że to myślenie w końcu zacznie dominować.

Myślę też, że warto walczyć o światopogląd starszego pokolenia. Czasem nawet nie podejmujemy próby, dialogu, uważamy, że nie da się w tej kwestii niczego zmienić. Ja jednak uważam, że warto się wykazać otwartością i starać się rozmawiać. Pytać, próbować zrozumieć, na czym zasadzają się poglądy, postawy naszych mam, babć i opowiadać im o sobie, o podstawach swoich życiowych wyborów. Pokażmy np. babciom na swoim przykładzie – jestem feministką, lesbiją, singielką, bezdzietną – i co, jestem fajna, to ja twoja kochana wnuczka. Oczywiście upraszczam, ale uważam, że warto próbować, a nie unikać tematów.

Ja wychowałam się w bardzo kobiecej rodzinie, jesteśmy w niej wszystkie blisko, rozmawiamy ze sobą bez tabu. To dla mnie bardzo ważna i inspirująca wspólnota. Zauważyłam też, że babcie są zwykle już w takim wieku, momencie życia, że im nie zależy, że zaczynają opowiadać wiele wspaniałych historii bez tabu. To są zwykle świetne lekcje, pokazujące też dlaczego my postępujemy tak a nie inaczej. Według mnie takie opowieści są kluczowe, aby zrozumieć swoje zachowanie, opierające się w mniejszym lub większym stopniu na tym, jak wobec nas postępowały nasz przodkinie, zrozumieć ich emocje, to, dlaczego mama czy babcia podejmowała takie a nie inne decyzje.

 

Paulina: A co chciałabyś zmienić swoimi pracami?

Jagoda: Liczę, że na wystawę moich prac dyplomowych przyjdą mamy z córkami, koleżanki, dla których stanie się to bodźcem do ważnych osobistych rozmów.

Poza tym swoją pracę, jej część teoretyczną, powstałą pod okiem mojej promotorki, feministki doktory Katarzyny Lewandowskiej chcę rozesłać po rodzinie, po bliskich mi kobietach, zwłaszcza młodych dziewczynach, aby dzięki lekturze zrozumiały, skąd pochodzą narzucone nam wzorce. Nasza kultura opiera się na tradycji judeochrześcijańskiej, tworzonej przez mężczyzn, silne są w niej wspomniane już wpływy Kościoła jako instytucji – narzucał więc wizerunek, postawę – zarówno kobietom, jak i mężczyznom. To wszystko do dziś pokutuje i ma mało wspólnego z wiarą. Na soborach było coś ustalane, coś, co się opłacało, jak kult maryjny też już wspomniany. Dlatego nie można iść za tym ślepo, choć czasem wydaje się naturalnym porządkiem świata.

I tak jak kobiety w mojej rodzinie, zwłaszcza moje babcie, inspirują, mobilizują, popychają do działania, tak ja bym chciała inspirować inne dziewczyny. Mojej babcie czy mama nauczyły mnie niezależności, zabierania głosu i tak ja chcę ośmielać dziewczyny, pokazywać, że nasze zdanie jest ważne, że nawet jak nam się wydaje, że nie mamy nic mądrego do powiedzenia, to każdy kolejny głos wzmacnia ten ogólny głos kobiecy, poszerza perspektywę, jest cennym dzieleniem się doświadczeniami. A tymi warto się dzielić bez oceniania, abyśmy zrozumiały, że jesteśmy różne, co nie zmienia naszego prawa, aby doświadczać, fantazjować, żyć na własnych zasadach.

 

Jagoda Jago – ilustratorka, projektantka produktu, całym sercem kolorystka, dla której niewyczerpanym i najwspanialszym źródłem inspiracji jest natura. Gdańszczanka z wyboru, gdyż właśnie to miasto dało jej siłę i inspirację do rozwoju w kierunki sztuki społecznie zaangażowanej. Zdeklarowana feministka, żona Australijczyka, z którym dzieli pasję do podróży i życie pomiędzy ich domami w Gdańsku i w Australii.

Jej projekty dyplomowe zrealizowane w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku wynikały z refleksji dotyczącej sytuacji kobiet we współczesnym świecie i mimo że różni je forma i tematyka, są hołdem dla wolnej i nieskrępowanej kobiecości. Dyplom obejmował „Fantazje”, czyli zbiór obrazów ilustrujących cytaty pochodzące z fantazji erotycznych Polek oraz „Hołd dla Madonny”, czyli animowany tryptyk ku czci piosenkarki, Królowej Popu. Oba projekty są swojego rodzaju manifestem kobiecości i walką o równe męskim szanse kobiet w patriarchalnym świecie, a także ważną osobistą podróżą dla autorki.

 

Jeśli chcecie nawiązać z Jagodą kontakt, poniżej znajdziecie namiary na jej stronę i media społecznościowe

Facebook / Instagram / WWW

 

ENGLISH

An illustrated look into women’s sexual fantasies

The following five illustrations of women’s sexual fantasies relate to the real-life stories of Polish women who shared their accounts of abuse for the anti-slut shaming movement authored by Kamila Raczyńska-Chomyn and magazine G'rls ROOM. They are part of my master’s thesis with the Social Propaganda Studio at the Academy of Fine Arts in Gdańsk and illustrate an important social theme that is women’s sexuality.

The sexual fantasies were selected from an interview conducted by Marta Szarejko, a journalist from Elle Poland with a sexologist. They illustrate the biggest erotic fantasies of Polish women. These included, sex in a confessional, group sex with black men, masturbation, sex with another woman and BDSM.

  • sex in a confessional
  • group sex with black men
  • masturbation
  • sex with another woman
  • BDSM

Each of the illustrations is accompanied with quotes of equal importance from women’s accounts of their sexual fantasies. The quotes are presented in a way that resembles the look and feel of once popular telegrams. These served to relay messages of high importance and priority, the way in which a woman’s erotic fantasies should be treated.

 5 antyslutshaming

6 antyslutshaming

Prace publikujemy dzięki uprzejmości artystki